droga do sukcesu

Żyjesz tak, jak inwestujesz w siebie… „Jeżeli nie masz czasu na osiąganie własnych celów – pracujesz nad osiągnięciem celów innych ludzi…”

krok 7 – do sukcesu przez porażki Czerwiec 18, 2008

Wczoraj przerzucając kanały natrafiłam na fragment ciekawego programu, niestety nie wiem co to był za program i kim był Pan wypowiadający się w nim, ale byłam zachwycona. Zaczął opowiadać o dzieciach, a dokładnie o procesie uczenia się. Dzieci wywracają się, potykają, wylewają, psują… słowem zaliczają mnóstwo porażek… jest to zupełnie normalne, gdyż dopiero się uczą. Podobno etap uczenia się nie przebiega prostoliniowo a skokowo, ma to uzasadnienie w biologii, organizm najpierw magazynuje „składniki” potrzebne do wybudowania nowych połączeń neuronowych – więc ten proces trwa dość długo i dopiero potem, gdy nowe połączenie zostanie zbudowane – następuje przeskok. Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłam i na ile prawdziwe są te informacje, ale obserwując życie zgadzam się z tą teorią. Jest to bardzo ważna informacja. Pokazuje, że cierpliwość i wytrwałość to podstawa, nie powinniśmy zniechęcać się zbyt łatwo. Anhony Robbins w książce „Obudź w sobie Olbrzyma” użył porównania naszych wysiłków do pracy kamieniarza – gdy kamieniarz chce rozbić kamień często uderza go z 400 razy i wydaje się, że nic się nie dzieje i nagle za 401 uderzeniem kamień pęka, a przy następnych uderzeniach się rozłupuje. Powinniśmy pamiętać o tym porównaniu i o skokowej teorii uczenia się podczas kolejnej próby nauczenia się czegoś nowego, zmiany nawyku, rzucenia palenia, zastosowania diety itp. Jeśli nawet nie udało się 100 razy – spróbuj ponownie. Im więcej razy próbujesz i się do tego przykładasz, tym większe prawdopodobieństwo, że tym razem się uda i jesteś bliżej sukcesu. Oczywiście przemyśl każdą porażkę, zastanów się co spowodowało, że spotkała Cię porażka, a nie sukces i co należy zmienić. Wprowadź zmianę i spróbuj ponownie.

Wracając do dzieci – reakcja dzieci na własne porażki jest naśladowaniem reakcji ich rodziców. Gdy rodzic podkreśla porażki, nie akceptuje błędów, zniechęca tym dziecko i maluszek sam zaczyna wierzyć, że nic nie potrafi. W konsekwencji często przestaje próbować. Rodzic zaszczepia dziecku własną postawę, która prawdopodobnie także została mu zaszczepiona.

Co zrobić? Zacznijmy od dorosłych. Należy akceptować własne porażki, baaa… nawet się z nich cieszyć – tylko natrafiając na krytyczny moment możemy wyjść z rutyny, zastanowić się oraz przemyśleć wszystko – możemy się wtedy czegoś nauczyć. Pamiętajmy o tym, że jesteśmy „leniuszkami poznawczymi” – gdy wszystko idzie dobrze to zwykle wyłączamy myślenie, więc porażka jest bodźcem do ponownej refleksji.

Prawdą jest, że ludzie sukcesu to zwykle ludzie, którzy przeżyli mnóstwo porażek i mnóstwo się z nich nauczyli… Podsumowując, droga do sukcesu, to droga przez dobrze rozwiązane porażki.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

Reklamy
 

krok 6 – „koszty sukcesu” – jak je pokonać? Czerwiec 13, 2008

Filed under: droga do sukcesu krok po kroku — elemiah @ 9:02 am
Tags: , , ,

„Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich

marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na

skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się

możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają.

Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę,

która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe

wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli”.

Paulo Coelho

Niezwykle trafnie ujął to co chciałam dziś poruszyć Paulo Coelho.

Nie umiem tego ująć tak poetycko, jednak pragnę rozwinąć tą niezwykle ważną kwestię.

Chciałabym dziś podzielić się myślą o koszcie sukcesu…

„Koszt sukcesu”- hmm… brzmi jak oksymoron, więc co to takiego?

Nie da się tego ująć w jednym zdaniu, tak jak sam sukces, jest to skomplikowany problem.

1. Co możemy stracić jeśli osiągniemy sukces?

Naszych dotychczasowych przyjaciół – może z powodu ich zazdrości, może dlatego, że zmieni się nasz sposób postrzegania świata, nasze zainteresowania, albo przestaniemy być dla nich odwzorowaniem, może poczują się gorsi.

Na szczęście nie musi tak być, w końcu prawdziwa przyjaźń jest na dobre i na złe, więc skoro przyjaciele sprawdzili się w ciężkich czasach, w czasach radości też będą z wami. Jeśli troszczyć się o swoich przyjaciół, zaplanuj jak twój sukces pomoże także im. Można spróbować pociągnąć przyjaciół ze sobą – na wyższy poziom.

Jeśli jednak nie będą chcieli, a zazdrość okaże się silniejsza niż dotychczasowa przyjaźń, trzeba będzie przyjąć smutną prawdę. To nie była prawdziwa przyjaźń. Może to był układ gdzie przyjaciele, prawdopodobnie w sposób nieświadomy, pocieszali się, porównując się z Wami. A czy my czasem tak nie robimy? Porównujemy się z tymi co mają gorzej i myślimy… „My to mamy jednak dobrze…”

Choć to przykre, jest to zjawisko powszechne i właściwie normalne. Takie nasze mechanizmy obronne.

2 Kolejnym kosztem, może być postrzeganie siebie jako hipokryty. Gdy całe życie potępialiśmy bogatych, gdy wierzyliśmy, że majątek robi się kosztem innych ludzi,

że ludzie bogaci to oszuści, złodzieje, zamieszani w ciemne interesy, to jak możemy się teraz nimi stać? Jeśli gardzimy wyrzucaniem pieniędzy na domy, samochody, biżuterię, markowe ubrania i luksusowe wakacje, to jak możemy do tego dążyć?

Przemyśl jeszcze raz, czym jest dla ciebie sukces. Może nie ma nic wspólnego z majątkiem? Może to spełnienie zawodowe, albo stworzenie atmosfery rodzinnej pełnej miłości i bezpieczeństwa? Czy może być w tym coś złego?

Nawet jeśli postrzegasz sukces w kategorii niezależności finansowej i dobrobytu, a do tej pory uważałeś, że pieniądze i bogactwo są złe – przemyśl skąd masz to przekonanie. Czy na pewno jest twoje? czy może ktoś Ci je zaszczepił? Czy wszyscy bogaci są źli? Zmiana przekonań może wydać się trudna – w końcu za przekonaniami stoją tradycja rodzinna albo wiara. Polska kultura i religia katolicka w której wychowana jest większość z nas, nie ułatwia nam zadania. Prawda jest jednak taka, że pieniądze nie są ani dobre ani złe. Wszystko zależy od tego co z nimi zrobisz. Zaplanuj więc jak dobrze je wykorzystać. Podejdź do tego poważnie. Poszukaj instytucji lub ludzi, którym mógłbyś i pragniesz pomóc, a możesz to zrobić dzięki pieniądzom. Nagle okazać sie może, że złamiesz niezwykle ograniczające przekonanie. Rozwiniesz silne pragnienie, dobre pragnienie – pomagania, nawet zrobisz wszystko by je urzeczywistnić. Przemyśl co dobrego dają pieniądze, nie tylko Tobie, ale i potrzebującym.

3. Następnym problem jest zmierzenie się ze swoim dotychczasowym życiem. Skoro sukces jest do osiągnięcia i to realnie, dla każdego, to dlaczego jestem gdzie jestem? Dlaczego go nie osiągnęłam, dlaczego zmarnowałem/łam tyle lat?

To bardzo trudna konfrontacja i może okazać się bardzo bolesna. Jeśli przyjmiesz, że po prostu tak sie stało, przemyślisz swoje błędy i przyjmiesz je, wyciągniesz z nich wnioski – dowiesz się, że porażkę można zamienić na sukces. Jednak nie możesz rozpamiętywać błędów i porażek, ani znów odwlekać spraw na później. Zacznij działać, teraz. Marz, planuj, ucz się i działaj…

4. Kolejnym kosztem jest konieczność działania. Tak, trzeba zacząć działać. Zamienić telewizor na książkę, czas spędzony na oglądaniu seriali – na naukę i rozwój, a pieniądze przeznaczone na alkohol i niezdrowe jedzenie – na książki i kursy. Trzeba zmienić swoje życie. Zrobić gruntowny remont umysłu i ciała. Kto widział dom, a nawet „ruderę” po gruntownym remoncie wie że warto.

Przyłącz się do dyskusji. Jakie jeszcze koszty niesie za sobą sukces? Jak je pokonać?

Jak wygląda Twoja droga, udziel dobrych rad, zainspiruj.

Pytanie dodatkowe? Kto potrafi zmieniać czcionkę w postach???

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

krok 5 – czas działania… Czerwiec 6, 2008

Filed under: droga do sukcesu krok po kroku,motywacja — elemiah @ 1:27 pm
Tags: ,

Właśnie skończyłam czytać książkę Roberta Kiyosaki”Bogaty ojciec, biedny ojciec” jest to książka, która bardzo wiele mi dała. Jest to niewątpliwie kolejna książka, którą nie tylko warto przeczytać, warto ją mieć i do niej wracać, aby wiedza w niej zawarta stała się nowym nawykiem (jest bardzo, bardzo wiele takich książek, programów, nagrań i szkoleń – o niektórych już pisałam, o innych napisze, innych jeszcze nie znam, ale jak poznam natychmiast was o tym poinformuję). Wracając do książki „Bogaty ojciec, bidny ojciec” – oprócz zmiany sposobu myślenia o pieniądzach i finansowej przyszłości zmusiła mnie do jeszcze jednej refleksji. Dlaczego jesteśmy tak oporni na nowości? dlaczego tak bardzo boimy się zmian? Niestety znam ten problem z własnego doświadczenie.

Poważnie rozwojem osobistym zajęłam się kilka miesięcy temu. Dlaczego tak późno, skoro to wszystko co odkrywam teraz otaczało mnie już od wielu, wielu lat. Dlaczego nadal odrzucam tyle informacji? dlaczego często pierwszą myślą w odpowiedzi na nową informację jest dosadnie rzecz ujmując „to jest do d…” i odrzucam to. Po kilku miesiącach nagle informacja ta wraca do mnie i odkrywam w tym co wcześniej zmieszałam z błotem, coś niesamowitego wręcz genialnego. Dlaczego więc wtedy to odrzuciłam i straciłam tak wiele czasu? Kolejną pułapką, jeszcze groźniejszą (bo u wielu osób, także i u mnie nagminną) od bezwzględnego odrzucenia, jest pojawiające się w mojej głowie zdanie „zajmę się tym później” i oczywiście odkładam… a potem zapominam i znów tracę coś bardzo cennego, albo na zawsze albo na długi czas.

Teraz kiedy mam dowody, że to wszystko o czym piszę na tym blogu, na prawdę działa, staram się za wszelką cenę nie dopuszczać do popełniania tych błędów i działam natychmiast, ba idę za ciosem. Znajdę coś ciekawego czytam od razu, słucham od razu, szukam pokrewnych informacji, zapisuję wszelkie pomysły, układam plany, kupuję i czytam często wielokrotnie książki, chodzę na wszystkie kursy na, które mnie stać albo zbieram pieniądze na konkretne cele związane z rozwojem. Wiem, że każda złotówka wydana na książkę i kurs to inwestycja, a nie strata pieniędzy i czasu, bo koszty się zwracają, a nawet przynoszą zyski. Oczywiście nie natychmiast i myślę, że tu jest przyczyna dla której tak wiele osób nie chce inwestować w siebie. Efekty nie są błyskawiczne a jesteśmy istotami rzadnymi natychmiastowej nagrody. Nie jest to właściwe w obecnych czasach, dlatego mamy tak wielkie problemy z paleniem, nadwagą wszelkiemi nałogami. Jest to bardzo ważny problem a liczne badania dowodzą, że zdolnośc do odkładania nagrody na dalszy termin jest istotnym predyktorem dużych zysków i ogólnego sukcesu. Jest nawet taki test dla 3 latków, nie będę go dokładnie opisywała, ale ogólne mówiąc polega on na tym, że proponuje się dzieciom jednego cukierka teraz albo kilka „później, bo teraz muszę wyjść i dostaniesz cukierki dopiero jak wróce” – nie podaje sie kiedy badacz wróci. Badania dzieci po wielu latach pokazały, że dzieci, które zdecydowałay się zaufać badaczowi, przezwyciężyć łakomstwo i poczekać na powrót badacza, by dostać więcej cukierków, osiągały dużo większy sukces w życiu, niż dzieci, które zabrały natychmiast jednego cukierka. Dlatego działam wytrwale, inwestuję pieniądze i czas. Wymaga to wiele wysiłku ale warto. Jestem na początku drogi i dopiero sieję ziarna, ale posiadam już coś bardzo cennego. Świadomość zasiania i realną nadzieję na plon, a to niesamowicie motywuje i nadaje życiu sens. Dlatego zachęcam Cię do inwestowania w siebie, a przede wszystkim do działania.

Na prawdę, niesamowicie martwi mnie, że ludzie nie wierzą w zmiany. Boją się osiągnięć, boją się zwycięstwa. Sama się bałam, jeszcze nie osiągnęłam sukcesu, ale mam już coś niesamowicie ważnego, odwagę aby marzyć i myśleć w sposób wielki. Mam też otwarty umysł. W chwilach załamania wiem gdzie szukać pocieszenia i inspiracji, a każda moja komórka od rana do wieczora głosi afirmację życia i krzyczy, że życie ma sens.

Ciągle zastanawiam się dlaczego ten blog jest „martwy”. Jest mi przykro, że jak do tond nie potrafiłam zachęcać nikogo do wystawiania komentarzy i do uczestnictwa w programie zmian. Ciągle jestem na początku drogi i tak bardzo cieszyłabym się z towarzystwa, w grupie jest o wiele łatwiej, wszystko można osiągnąć szybciej i łatwiej. Dlaczego nikt nie chce?

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

krok 4 – zdefiniuj „sukces” Czerwiec 5, 2008

Filed under: droga do sukcesu krok po kroku — elemiah @ 10:47 am
Tags:

Prawdopodobnie większość ludzi chciało by osiągnąć sukces. Jednak czym jest sukces? Jest jeszcze Ważniejsze pytanie czym dla Ciebie jest sukces?

Zadaj sobie to pytanie i napisz definicję sukcesu – zapisz ją i noś przy sobie. np w portfelu albo wpisz ją do notatnika. (Masz już notatnik który nosisz zawsze przy sobie i zapisujesz wszystkie spostrzeżenia, refleksje i pomysły? Jeśli nie to spraw sobie taki notatnik jak najszybciej.)

Poniżej znajdziesz dwie definicje sukcesu. Z Wikipedi, Emersona i moją. Przyłącz się i napisz w komentarzu swoją.

sukces – działanie na najwyższym poziomie możliwości jednostki ,w kierunku spełnienia jej marzeń i pragnień przy jednoczesnym zachowaniu równowagi pomiędzy wszystkimi płaszczyznami życia.

Innymi słowy sukces jest to stan zamierzony, zrealizowany w przeciągu czasu. Do zdefiniowania sukcesu określa się wartości, które są jego wyznacznikiem. Dla każdego człowieka sukces jest widziany w inny sposób. Ważną rolę odgrywa tutaj hierarchia wartości i doświadczenia wyznawane przez każdego z osobna. Miarą sukcesu mogą być: zrealizowane plany, szczęście, zdrowie, własność materialna itp.

definicja z Wikipedii (www.pl.wikipedia.org)

Sukces to: śmiać się często i szczerze, zyskać szacunek inteligentnych ludzi i podziw dzieci, zasługiwać na dobrą ocenę uczciwych krytyków i cierpliwie znosić zdradę fałszywych przyjaciół, doceniać piękno, znajdować w bliźnich to, co najbardziej wartościowe, pozostawić po sobie świat nieco lepszym i mieć świadomość, że choćby jedna istota ludzka odetchnęła lżej dzięki temu, że my istnieliśmy na tym świecie”.
Emerson

Sukces – nieustający rozwój, samorealizacja, dążenie lub osiągnięcie subiektywnie ważnego celu lub wartości osobiście i /lub społecznie pożądanej lub akceptowanej przy zachowaniu równowagi między wszystkimi pełnionymi rolami.

moja definicja sukcesu

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

krok 3 poznać siebie – jak to rozumieć? Czerwiec 3, 2008

Filed under: droga do sukcesu krok po kroku — elemiah @ 9:45 am
Tags: ,

Możesz zapytać: „No co to za pytanie? Przecież znamy się doskonale. Żyjemy ze sobą od początku, a poznajemy siebie od momentu gdy zaczęliśmy pojmować świat”

Zgodzę się, choć nie całkowicie. Dodam nawet, że wiemy jeszcze, że mamy temperament, osobowość, „zdolności poznawcze” czyli inteligencję, pamięć, spostrzegawczości i wiele innych… a wszystko to na funkcjonuje czasem lepiej, czasem gorzej i u każdego inaczej. Znamy nasze cechy charakteru, wady, zalety. Wiemy jak wyglądamy, co lubimy, czego nie… ale czy na pewno znamy siebie tak dobrze jak nam się wydaje?

Nie będę pisała już o temperamencie, osobowości i zdolnościach poznawczych. O tym zostało napisane setki książek, jest wielu wielkich ekspertów, których może w odpowiednim czasie przytoczę, powstało też setki bardziej bądź mniej udanych testów, które w ciągu kilku minut mogą powiedzieć nam „jacy jesteśmy” – często bardzo trafnie. Jeśli masz możliwość i okazję współpracy z psychologiem – polecam. Jednak nie wszyscy mają dostęp do testów i nie zawsze testy „prawdę powiedzą”. Nie radziłabym też opierać wiedzy o sobie na „psychozabawach” dostępnych w gazetach.

Jest jednak jeszcze jedna prawda, ładnie ujęta przez Wisławę Szymborską, brzmi ona:  „Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono”. Niezaprzeczalne jest, że nic nie weryfikuje naszej wiedzy o nas samych tak jak życie i sytuacje z którymi się zmagamy. Dlatego zachęcam – obserwuj siebie. Przypominaj sobie różne wydarzenia z Twojego życia, jak się wtedy zachowałeś? Jak powinieneś się zachować? Z czego jesteś dumny? Co chciałbyś zmienić? Zapraszam Cię do podróży po twojej autobiografii – nie mam złudzeń, że wspomnienia nie będą autentyczne. Nasza pamięć bardziej przypomina opowiadaną historię niż „nagraną taśmę video” jak to kiedyś lubiano porównywać… ale nawet z tych „przekłamań” zrób pożytek, bo to w jaki sposób odbierasz świat jest bardzo istotne i stanowi niezwykle cenną informację. Odpowiedz: Pamiętasz więcej wydarzeń dobrych czy złych? Jakie odczucia towarzyszą przypominaniu? Nie zapomnij zabrać „w podróż” notatnika, zapisuj jak najwięcej, wracaj do notatek i ucz się na własnej historii.

Do samopoznania można podejść także inaczej. Narysuj na kartce „okienko z czterema szybkami” Każda „szybka” niech reprezentuje jedną kategorię.

1. Wiem ja, wiedzą inni – cechy najbardziej charakterystyczne dla Ciebie. Powiedzą o nich zarówno Twoi znajomi jak i ty sam. Wypisz je. Uzupełniaj na bieżąco spostrzeżenia. Zobacz jakie zalety i talenty powinieneś rozwijać, a co należy zmienić. Uzupełniaj i koryguj wszystkie kategorie, samopoznanie to długi proces.

2. Wiem ja, nie wiedzą inni – Twoje sekrety – hmm… jak spiszesz dobrze pilnuj, bo inaczej przestaną być sekretami. Często znajdują się tu mroczne zakamarki nas samych… Zrób „rachunek sumienia” i postaraj się zmienić na lepsze to co da się zmienić. Może podzielenie się z kimś tajemnicą przyniesie ulgę, może pozbycie się wstydliwego nawyku zmieni Twoje życie na lepsze?

3. Nie wiem ja, wiedzą inni – Jak to? To kategoria z którą konfrontacja czasem przynosi wiele bólu. Często nie widzimy tego, czego widzieć nie chcemy i często jest to „belka we własnym oku”. Jak poznać cechy mieszczące się w tej kategorii? Można na kilka sposobów. Pośrednio – zaobserwuj co przeszkadza Ci u innych – często są to Twoje własne nielubiane cechy – przeanalizuj czy właśnie ich nie posiadasz, jeśli tak, jak możesz je zmienić? Bezpośrednio – spytaj znajomych – może powiedzą Ci o jakimś tiku, może gdy się stresujesz bawisz się włosami, albo dziwnie chrząkasz? To mogą być rzeczy zarówno banalne jak i bardzo istotne. Możesz też zwiększyć samoobserwację. Zwróć większą uwagę na to jak się zachowujesz, jakim tonem głosu mówisz? co robisz z rękami gdy z kimś rozmawiasz? na co patrzysz? o czym myślisz? itp…

4. Nie wiem ja, nie wiedzą inni – to właśnie do tej kategorii najbardziej pasuje ujęte przez Szymborską „tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono”, tu może być ukryty potencjał, czekający na odpowiedni „wyzwalacz” – zastanów się nad tym, może warto poszukać klucza, a jak go znajdziesz już nic Cię nie powstrzyma przed sukcesem. Tu też może być i ciemna strona Ciebie… nie martw się, może nigdy nie będziesz musiał jej poznać – nie będzie do tego odpowiednio ekstremalnej okazji, czego z całego serca Ci życzę…

Na koniec podkreślę jeszcze raz: Warto poznać siebie, dzięki temu rozwiniesz swoje mocne strony i talenty, uwolnisz swój potencjał. Nawet poznanie ograniczeń jest niezwykle istotne i przynosi wymierne korzyści – pozwoli uniknąć błędów i rozczarowań, nie „porwiesz się z motyką na słońce”, będziesz wiedział nad czym musisz pracować – większość rzeczy da się zmienić, a jeśli nie – pracuj nad ich akceptacja – nikt nie jest doskonały i dobrze. Zapamiętaj i stosuj znaną modlitwę Friedricha Oetingera

„Boże! Obdarz mnie siłą, abym mógł zmienić to, co zmienić mogę. Obdarz mnie pogodą ducha, abym uniósł, to czego unieść nie mogę i mądrością bym potrafił odróżnić jedno od drugiego.”

Te mądre słowa powinien znać każdy i nie jest ważne czy jesteś wierzący czy nie i jak pojmujesz Boga.

Jeśli ktoś wykonał „krok 2″ może porównać siebie z rodziną. Jesteście podobni? Czym się różnicie? Jakie cechy są tylko Twoje? Jakie wartości i przekazy rodzinne Tobie pomogły? Jakie zaszkodziły? Co należy wzmacniać i przekazywać kolejnym pokoleniom? Co należy przerwać? Przerwij to, uwolnij od tego tych co dopiero się uczą. Wprowadź coś dobrego od siebie i przekazuj dalej. Dzięki Tobie zarówno rodzina jako całość jak i poszczególni jej członkowie moga się rozwijać.  To wielka i bardzo ważna misja.

Jeszcze jedno. Dużo pisz… Zapisane informacje nie :”umykają” – można do nich wracać, staną się drogowskazami, punktami odniesienia, uchronią Cię od wielu błędów i będziesz mógł porównywać jak wyglądało Twoje życie na różnych etapach. Niemal namacalnie odczujesz zmiany, ujrzysz postępy i zobaczysz jak się rozwijasz, jak wspaniale wzrastasz z dnia na dzień. Nie żałuj na to czasu. Już wkrótce przekonasz się, że praca nad sobą to najlepsza forma spędzania czasu i uwierz przyniesie ogromne zyski. Podziel się tym z innymi, pisz komentarze.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

krok 2 – poznaj siebie, zacznij od korzeni… Maj 27, 2008

Filed under: droga do sukcesu krok po kroku — elemiah @ 12:27 pm
Tags: ,

Kto nie ma korzeni ten nie ma skrzydeł” Bert Hellinger

Nie będę wnikała tu w spory między tym co ma większe znaczenie: geny czy środowisko, nie chcę także decydować czy nasz los jest już zapisany czy też sami go kreujemy. Uważam jednak, że ważne jest poznanie swoich korzeni, z nich się przecież wywodzimy i jesteśmy z nimi związani czy tego chcemy czy nie. Nawet jeśli chcesz się od czegoś „odciąć” musisz wiedzieć od czego, by przygoda z buntem nie skończyła się dziecinnym „na złość babci niech mi zmarzną uszy”.

Proponuję zatem abyś stworzył swoje drzewo genealogieczne.

Bardzo łatwo można to zrobić dzięki stronie http://www.moikrewni.pl – może okaże się że nasze drzewa się połącza i stworzymy wielką rodzinę.

Proponuję także podróż sentymentalną. Odwiedź bliskich, a może i dalszą rodzinę.. Popytaj o stare zdjęcia, rodzinne historie, może są jakieś tajemnice – tak zwane „trupy w szefie”, dowiedz się kto był w Twojej rodzinie czarną owcą – ucz się na błędach innych i wiedz czego powinieneś się wystrzegać. Zadaj też najważniejsze pytanie: kto odniósł sukces i jak go osiągnął. Czym jest sukces w Twojej rodzinie? Jakie są najważniejsze wartości dla Twojej rodziny? Kto jest „strażnikiem wartości” czyli czy w Twojej rodzinie jest osoba wokół której gromadzi się najwięcej bliskich? Obserwuj rodzinne spotkania: posłuchaj o czym się mówi – szczęściu, nieszczęściu? Jak się mówi?

I jeszcze jedno spisuj wszystko. Kup notatnik i nie rozstawaj się z nim.

Wiem, wymagam dużo wysiłku, ale warto. Zrób to nim zrobisz kolejny krok.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Krok 1 – wstęp ogólny – „Albo Cud, albo nic” Maj 26, 2008

Filed under: droga do sukcesu krok po kroku — elemiah @ 9:21 am
Tags:

Poniższy krótki artykuł nie jest mojego autorstwa i nie pamiętam skąd go mam. Znalazłam go przed chwilą w katalogu ze skarbami nazwanym „inspiracje”. Mam nadzieję, że autor nie pogniewa się, że dzielę się tym z wami.

Chciałabym rozpocząć cykl artykółw poświęconych drodze do sukcesu. Krok po kroku, dla każdego. Nie mam pojęcia czy to możliwe Nie znam prostej drogi, ale mogę podzielić się doświadczeniami z „mojej podróży”, którą dopiero rozpoczęłam, opowiem też czego się dowiedziałam o „podróżach innych”.

„Albo cud, albo nic.

To ulubiony sposób myślenia leniuchów emocjonalnych „bobobo”.
To moja autorska nazwa dla tych, którzy szukają winnych
swojej porażki. Nie udało mi się jeszcze, bo nie rosną już
truskawki, bo nie miałem zasięgu w telefonie, bo nie mam zegarka,
bo książka ma tylko tyle stron, bo, bo, bo…
Zauważ o ile łatwiej przeciętnym ludziom znaleźć wymówkę
zamiast rozwiązania.

To ani dobre ani złe. Ocena nie stoi po mojej stronie.
Fakt jest jeden: Znajdź odpowiedź na pytanie ‘dlaczego chcę lepiej’?
Zamiast na ‘dlaczego mi się nie udaje’.

Jeśli zadasz sobie to pierwsze pytanie przestaniesz szukać wymówek
i zaczniesz żyć w strefie zdobywców. To niebezpieczne, bo nie będzie
na kogo zwalić winy:) ale fascynujące.

Bo będziesz prawdziwy!

Od czego chcesz zacząć?”

Teraz czas na banał ale niezwykle prawdziwy. Najlepiej zacząć od początku. Dlaczego? Bo można zjeść nawet słonia tylko trzeba po kawałku.

Na fakultecie z „psychologii sukcesu” dowiedziałam się, że trzeba.

1. Poznać siebie

2. Dowiedzieć się dokąd chce się dojść.

3. Iść tam i dość tam.

Banalne, oczywiste i nadal zbyt ogólnikowe. Będzie bardziej szczegółowo. Zapraszam do kroczenia drogą do sukcesu. Czytaj inspiruj się, motywuj, ale najważniejsze. Rób ćwiczenia i zadania – działaj.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl