droga do sukcesu

Żyjesz tak, jak inwestujesz w siebie… „Jeżeli nie masz czasu na osiąganie własnych celów – pracujesz nad osiągnięciem celów innych ludzi…”

a droga długa jest… niewiadomo gdzie ma kres… Sierpień 26, 2008

Filed under: prywatniej — elemiah @ 8:09 pm

Bardzo dawno nie pisałam…

Dziś będzie prywatnej. Ostatnio pisałam o poszukiwaniach dodatkowej pracy… Cóż wszystko potoczyło się bardzo dziwnie i nie wiem jak się skończy.

Szukałam pracy, w tym czasie mój partner także szukał. Niestety nie szło nam najlepiej. Zainspirowani wieloma książkami i wykładami mądrych osób oraz przyciśnięta kłopotami finansowymi postanowiliśmy zrezygnować z wynajmowanego mieszkania i zamieszkać w mieszkaniu po mojej babci. Była to dla mnie bardzo trudna decyzja, bo uwielbiałam nasze mieszkanko, a mieszkanie po babci wymagało łagodnie ujmując „odświeżenia”. W międzyczasie moje kochanie dostało wymarzoną pracę (tak się wydawało, ale o tym kiedy indziej). Ja także zatrudniłam się w tej firmie – mimo, że praca nie miała nic wspólnego z moimi zainteresowaniami. Pieniądze jednak były nam niezbędne. 20 lipca na konferencji MJM zapadła ostateczna decyzja o przeprowadzce. Nie było łatwo: koszmarny tydzień przenoszenia rzeczy po nocach – w dzień praca. Remont mieszkania po babci, który miał się ograniczyć do pomalowania mieszkania i gruntownego sprzątania, okazał się niekończącą się historią. Niestety wszystko się pokomplikowało – gdy odsunęliśmy meble okazało się, że ściany zaatakowane są przez grzyb. Wszystkie pieniądze jakie mieliśmy poszły na wynajęcie ekipy i kupno materiałów. Trzeba było gruntownie wyremontować dwa pokoje – gładzie i tak dalej. Remont tylko dwóch pokoi przeciągnął do 2 tygodni – ekipa pracowała tylko wieczorami, bo w dzień byliśmy w pracy. Po dwóch tygodniach zaczęliśmy malować – sami oraz z pomocą naszych przyjaciół, nie było różowo. Nie będę zanudzała, po prostu brak doświadczenia, wiedzy, pieniędzy oraz kiepski stan mieszkania sprawił, że mija miesiąc remontu, a my jesteśmy dopiero w połowie drogi. Jestem wykończona – rano praca, wieczorem remont i tak w kółko… Ale dziś było naprawdę gorąco… Od tygodnia sprzątamy kuchnię. Szorowanie kafelek, szafek, mycie wszystkiego i układanie… byliśmy prawie na finiszu a tu… Wszystkie wiszące szafki z cała zawartością spadły na ziemię… wszystko się rozbiło… no masakra…

Uffff… Wygadałam się… Ale wiecie co? wiem jedno – nie poddam się…

Trzymajcie kciuki….

Advertisements
 

3 Responses to “a droga długa jest… niewiadomo gdzie ma kres…”

  1. veiller Says:

    Ale za to jak fajnie przez parę dni wyglądało 🙂
    Marysiu jesteśmy bliżej niż Ci się wydaje, a to tylko chwilowe niepowodzenie 😉

  2. kasia Says:

    Bardzo mi się tutaj podoba. Trzymam kciuki za ukończenie remontu i szczęśliwe zakończenie! 🙂

    Pozdrawiam

  3. elemiah Says:

    bardzo dziękuję za wsparcie 🙂 to daje tyle siły 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s