droga do sukcesu

Żyjesz tak, jak inwestujesz w siebie… “Jeżeli nie masz czasu na osiąganie własnych celów – pracujesz nad osiągnięciem celów innych ludzi…”

Jestem egoistką i wyrafinowaną egocentryczką… a Ty? luty 15, 2009

Zaszufladkowany do: książki — elemiah @ 4:44 pm

To nie żaden sarkazm, to absolutna prawda… Postanowiłam przyznać się do tego publicznie.

Prowokacja?

Czytam teraz „Przebudzenie” Anthonego de Mello.

Co najciekawsze,  czytam ją po raz trzeci, ale jakby po raz pierwszy. Ta książka jest tak niezgodna z moim „światopoglądem”, że jak tylko odkładam ją na półkę, cała jej treść zostaje wyparta, a ja znów “zasypiam” i znów „jestem żyta”.

Pewnie wielu z was będzie się bulwersowało, ale cóż. Kochaj mnie, albo nienawidź. Nie pozostawaj jednak obojętnym.

Abyś mogł choć odrobinę poczuć o czym piszę, przesłuchaj fragmentu, łagodnego wstępu…

Przebudzenie mp3 – fragment

„Tomik ten jest zbiorem rekolekcji wygłoszonych przez autora. Wywołały one mnóstwo kontrowersji. Zarzucano ich autorowi głoszenie herezji i wyklęto z łona Kościoła. Jakkolwiek nie reagowanoby na głoszoną przez niego filozofię, należy zauważyć, że pociągnął on za sobą miliony ludzi na całym świecie, którzy dzięki tej właśnie książeczce odnaleźli nową drogę życia.

“Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”.
Anthony de Mello

Słynny zbiór rekolekcji wygłoszonych przez hinduskiego jezuitę A. de Mello (1931-1987), których sam nie zdążył zredagować. Dokonał tego jego współpracownik i spadkobierca, J. Francis Stroud.

Autor w swych licznych pracach łączył tradycyjną mistykę europejską z filozofią i mistyką Wschodu, wykorzystywał swe psychoterapeutyczne umiejętności w pracy duszpasterskiej.”

(opis z księgarni internetowej)

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? luty 7, 2009

Zaszufladkowany do: książki — elemiah @ 8:42 am

„Dlaczego wiec mężczyźni kochają zołzy?

Należy dokonać wyraźnego rozróżnienia pomiędzy pejoratywnym znaczeniem tego słowa, w jakim jest najczęściej używane, a tym, w jakim używam go tutaj. W żadnym wypadku nie chodzi o kobiety o zgryźliwym usposobieniu.

Zołza, o jakiej mówię, nie jest jedzą ani wrednym babsztylem, jakiego gra Joan Collins w Dynastii. Nie jest te klasyczna zołzowata biurwa znienawidzona przez wszystkich w pracy.

Kobieta, jaka opisuje, ma życzliwe usposobienie, a jednocześnie jest silna. Ma silę, która przejawia sie bardzo subtelnie. Taka kobieta nie rezygnuje z własnego życia i nie ugania sie za mężczyznami.

Nie pozwala, żeby mężczyzna myślał, że ma ja w garści. I umie postawić na swoim, gdy on sie zagalopuje.

Wie, czego chce, ale nie sprzeniewierzy sie samej sobie, żeby to dostać. Przy tym wszystkim jest kobieca, jak stalowa magnolia – na zewnątrz delikatna jak kwiat, wewnątrz twarda jak stal. Używa tej kobiecości

dla własnej korzyści. Co nie znaczy, e wykorzystuje z premedytacja mężczyzn, bo ona gra fair. Ma jedna rzecz, której pozbawiona jest gąska: przytomność umysłu, dzięki której nie daje się ponieść romantycznym mrzonkom. Ta przytomność umysłu pozwala jej używam swojej siły wtedy, gdy jest to konieczne. Na dodatek nie traci głowy, gdy znajdzie sie po czyjąś presja. Podczas gdy kobieta, która jest „zbyt miła”, daje i daje, a zostanie z niczym, kobieta trzeźwo myśląca wie, kiedy sie wycofać.”

Nie wiem na ile porady Sherry są skuteczne. Będę musiała wypróbować :P Choć przyznam, że część stosowałam intuicyjnie. W każdym razie czytając tą książkę śmiałam się do łez. Polecam każdej kobiecie.

Jeśli nie naprawi związku to zapewni Ci cudowną rozrywkę. A co jest cenniejszego niż dobry nastrój?

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

W co grają ludzie? luty 2, 2009

Zaszufladkowany do: książki, psychologia — elemiah @ 7:45 pm

gra„Gwałt

Teza. Jest to gra tocząca się pomiędzy kobietą i mężczyzną, której łagodniejsze formy można by grzeczniej nazwać „odczep się” albo „Oburzenie”. Jej intensywność bywa rozmaita.

1. „Gwałt” pierwszego stopnia, czy też „Odczep się” często odbywa się na spotkaniach towarzyskich i polega w zasadzie na łagodnym flircie. Pani White sygnalizuje, że jest do zdobycia i czerpie przyjemność ze starań określonego mężczyzny. Z chwilą gdy ten się zaangażuje, gra się kończy. Jeżeli jest uprzejma, może całkiem szczerze powiedzieć: „Doce­niam twoje komplementy i dziękuję ci za nie” i przejść do dalszych podbojów. Jeżeli jest mniej wspaniałomyślna, może po prostu zostawić mężczyznę samego. Osoba grająca z talentem na dużych przyjęciach może bardzo przedłużać grę chodząc z miejsca na miejsce, co zmusza mężczyznę do wykonywania skomplikowanych manewrów, by być przy niej, a jednocześnie nie zwracać na siebie uwagi obecnych.

10.W „Gwałcie” drugiego stopnia, czy też „Oburzeniu” zaloty Blacka sprawiają pani White jedynie uboczną satysfakcję, główną przyjemność czerpie ona natomiast z odtrącenia go. Dlatego gra ta znana jest też pod potoczną nazwą „Spływaj frajerze”: pani White doprowadza Blacka do znacznie silniejszego zaangażowania niż łagod­ny flirt przy „Gwałcie” pierwszego stopnia i cieszy się widokiem jego porażki. Black, rzecz jasna, nie jest aż taki bezradny, na jakiego wygląda i w rzeczywistości mógł sobie zadać sporo trudu, by się zaangażować. Zazwyczaj Black gra w jakąś odmianę „Kopnij mnie”.

4. „Gwałt” trzeciego stopnia jest złą i okrutną grą, która kończy się morderstwem, samobójstwem albo rozprawą sądową. Tutaj pani White prowokuje Blacka do kompromitującego go kontaktu fizycznego, a następnie twierdzi, że dokonał na nią kryminalnego napadu, czy też wyrządził jej nieodwracalną szkodę. W najbardziej cynicznej formie pani White może faktycznie zezwolić na pełen akt seksualny, z którego sama czerpie przyjemność, zanim jeszcze zaatakuje mężczyznę. Atak może nastąpić natychmiast, np. w formie krzyku „gwałconej” kobiety, lub po dłuższym okresie pod postacią samobójstwa czy zabójstwa po rozciągniętym w czasie romansie. Jeśli pani White decyduje się odegrać przestępczy napad, bez trudu znajduje zwykle płatnych lub chorobliwie wścibskich sprzymierzeńców, takich jak prasa, policja, adwokaci i krewni. Czasami jednak te osoby postronne w cyniczny sposób tak nią pokierują, że traci inicjatywę i staje się narzędziem ich gier. „

Nic dodać nic ująć. Książka trudna i kontrowersyjna, ale polecam.

Eric Berne “W co grają ludzie”

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

oczyszczanie z zen… styczeń 8, 2009

Zaszufladkowany do: książki, prywatniej — elemiah @ 11:57 am

scene-toilet-minahoffmanChoć zabrzmi to banalnie, a pewnie nawet śmiesznie, odkryłam coś co świetnie działa. Zabrałam do kibelka książkę Rozmyślania. Zen na każdy dzień.

50611Taka codzienna porcja zen, czytana w chwili szczególnego skupienia :P fantastycznie na mnie działa. Czuję jak powoli myśli i idee zen stają się czescią mojego życia i je wzbogacają. Staję się bardziej zen.

jak już jesteśmy w tym temacie, zdradź co czytasz na kibelku?

no i z dystansem do życia i siebie też nie mam już problemu :)

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Dzikość serca. Tesknoty męskiej duszy listopad 19, 2008

Zaszufladkowany do: książki — elemiah @ 11:08 pm

225131Na szczęście nie spędzam czasu tylko na dołowaniu się. Nadal czytam. Właśnie skończyłam czytać, coś co na pewno odmieni moje życie. Jak? Odmieniło się moje spojrzenie na mężczyzn i spojrzenie na mojej miejsce na tym świecie, więc już nic nie jest takie jak było. Polecam tą książkę każdemu mężczyźnie i każdej kobiecie będącej z mężczyzną. Gwarantuję rewolucję w waszym myśleniu.

Więc wypożycz albo kup Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy i przeczytaj jak najszybciej. Lektura obowiązkowa. :)

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

prawo przyciąga przysiąga… prawo przyciągania wrzesień 30, 2008

Zaszufladkowany do: Sekret, książki — elemiah @ 10:04 am

Tego kompletnie się nie spodziewałam – ostatnio pisałam o książce Jana van Helsinga “Ręce precz od tej książki”. Jak już wspominałam jest ona przepełniona sensacyjnymi informacjami – wzbudzały one we mnie niezwykle silne emocje przez niedowierzanie i głęboką wiarę po strach i zachwyt… ale nie na tym chciałam się skupić – druga część książki to głębokie przesłanie i czyste prawo sekretu – nie spodziewałam się spotkać “sekretu” w takiej książce… aż mnie zamurowało… tyle i to tak różnorodnych źródeł potwierdza istnienie  prawa przyciągania – cy to nie wspaniałe?

Jeśli chciałbyś przeczytać tę książkę a nie jesteś w stanie jej kupić daj znać… coś poradzimy :)

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Ręce precz od tej książki wrzesień 27, 2008

Zaszufladkowany do: książki — elemiah @ 7:31 pm

Teraz czytam coś zupełnie oderwanego od literatury motywacji. Coś z pogranicza… sama nie wiem… ale jedno jest pewne – mnie ta książka trzyma w napięciu… Nie wiem ile w niej prawdy… nie wiem czy chciałabym, żeby zawierała prawdę… czy lepiej nie…

księgarnia pisze o niej tak:

Pytania, których nikt nie odważył się zadać. Odpowiedzi które wstrząsną twym obrazem świata.

Dlaczego zabrania się brać te książkę do ręki ?
Dlaczego Autor dal jej tak przewrotny tytuł?

Informacje w niej zawarte mogą bowiem skłonić nas do najgłębszych refleksji, do zastanowienia się nad źródłami wiedzy, a poprzez to do zmiany naszego podejścia do życia.

Tam gdzie ludzie przestają się zastanawiać, gdzie według dzisiejszych teorii dalsze myślenie nie istniej, autor dopiero rozpoczyna !!!

Dlaczego np. na Księżycu łopotała amerykańska flaga, skoro nie ma tam atmosfery, a wiec nie ma wiatru? Jak to jest z dogmatami wiary? Gdzie właściwie są pieniądze, skoro wszyscy są u wszystkich zadłużeni? Co o światowych funduszach ma do powiedzenia wysoko postawiony bankowiec? Kto, jak i po co stworzył ziemie?

Podane przez autora fakty obnażają wybiórczość i nieprecyzyjność „prawd” podawanych przez media, które intuicyjnie często odrzucamy. Dzięki Helsingowi coraz więcej ludzi zaczyna się budzić, przestaje wierzyć w podsuwanych nam wciąż nowych wrogów i przyjaciół, w system filozofii i świętości, które – jak dziś dostrzegamy – prowadza ludzkość w ślepy zaułek.

W Niemczech książka znajduje się na szczycie list bestsellerów. Amerykanie wykupili do niej prawa za bajeczne honorarium. Wszyscy, którzy już przeczytali tę książkę stwierdzają krótko: po lekturze patrzymy na świat z innej perspektywy, już nie damy sobą bezwolnie manipulować!

pewnością zastanawiacie się, dlaczego nie powinniście brać tej książki do rąk. Czy to jedynie przemyślany chwyt reklamowy? Otóż nie! Z powodu prezentowanych treści zakazane zostały już dwie książki autorstwa Jana van Helsinga, którego niemieckie mass media zaliczyły do grupy “autorów niebezpiecznych”, przed którymi należy społeczeństwo chronić. Zamiarem Jana van Helsinga było wstrząśnięcie Waszym światopoglądem, stąd rada: Ręce precz od tej książki! Musicie, drodzy Czytelnicy, liczyć się z tym, że po przeczytaniu tej książki nie będziecie mogli żyć tak, jak żyliście do tej pory. Być może aż do dzisiejszego dnia myśleliście: “Nikt mi o tym nie powiedział, skąd więc mogłem o tym wiedzieć?!” Być może dziś jeszcze myślicie, że sami nie jesteście w stanie niczego zmienić… Dzięki tej książce zrozumiecie, że jest zupełnie inaczej!

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Możesz schudnąć – Paul McKenna lipiec 24, 2008

Zaszufladkowany do: NLP, film, inspiracja, książki, mentoring, motywacja — elemiah @ 7:41 pm
Tags: ,

Wszystkim którzy walczą z problemem dodatkowych kilogramów polecam świetną książkę Paula McKenna

Możesz schudnąć

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Dimostrazione lipiec 18, 2008

Zaszufladkowany do: inspiracja, książki, mentoring — elemiah @ 8:41 pm
Tags: ,

Dimostriazione czyli konsekwentne sprawdzanie wiedzy drogą doświadczeń wytrwałości i gotowości do uczenia się.

Istnieje powszechnie znana prawda, że najlepszym nauczycielem jest doświadczenie. Największe odkrycia postały ponieważ ktoś ośmielił się obalić powszechnie panujący paradygmat, trzeba także poddawać w wątpliwość własne opinie, założenia i przekonania.

Zastanów się nad źródłem swojej wiedzy. Czy jest nim doświadczenie? Czy potrafisz powielać swoje osiągnięcia a porażki zamieniać w sukcesy?

Zweryfikuj swoje doświadczenia.

Przeanalizuj poniższe pytania:

Jakie doświadczenia wywarły największy wpływ na Twoje życie?

Wynotuj przynajmniej 7 takich doświadczeń, opisz je oraz zastanów się:

Jak stosujesz na co dzień wiedzę i umiejętności jakie dzięki nim posiadłeś?

Jak wpłynęły one na Twoje postawy i sposób postrzegania świata?

Sprawdź swoje przekonania i ich źródła.

Każdy z nas ma swoje przekonania dotyczą one takich dziedzin jak: natura ludzka, moralność, polityka, kultura, seksualność religia, sensu życia, odkryć naukowych i wielu, wielu innych.

Czy zadajesz sobie sprawę jakie jest źródło tych przekonań?

Wypisz kilka swoich mocno ugruntowanych przekonań z ważnych dla ciebie dziedzin i zadaj sobie pytania:

W jaki sposób powstał ten pogląd?

Jak bardzo jesteś do niego przekonany?

Co mogłoby spowodować, że zmieniłbyś zdanie?

Które przekonania budzą największe emocje?

Jaką rolę w powstaniu tych przekonań odegrały media, inni ludzie, twoje własne doświadczenia? Jakie to były media? Książki, Internet, prasa? Jakie osoby? Rodzina, przyjaciele, nauczyciele, szefowi? Jakie doświadczenia?

Post inspirowany jest książką Myśleć jak Leonardo Da Vinci, w niej znajdziesz dużo więcej informacji związanej z tematem.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Curosita czyli nienasycona ciekawość życia i nieugaszone pragnienie ciągłej nauki. lipiec 15, 2008

Zaszufladkowany do: inspiracja, książki, mentoring, prywatniej — elemiah @ 9:32 am
Tags: ,

Pragnienie wiedzy jest naturalną cechą ludzi dobrych” – Leonardo da Vinci

W związku z dużym zainteresowaniem postem 7 zasad życia w stylu Leonarda da Vinci i umiłowaniem tematu Leonarda, postanowiłam omówić poszczególne zasady troszkę dokładniej. Zacznę od:

Curosita czyli nienasycona ciekawość życia i nieugaszone pragnienie ciągłej nauki.

Prawdą jest, że małe dzieci są niezwykle ciekawe świata i bardzo szybko się uczą… Nie prawdą jest, że proces ten musi zanikać podczas dorastania. To od nas zależy czy będziemy pragnęli się nieustanie rozwijać czy uznamy, że nie jest nam to potrzebne. Nie musimy mieć niezwykłych pasji, możemy z niezwykła pasją odkrywać codzienność. Może zauważymy, że najwięcej „magii” jest w „prozie życia”. Aby to dostrzec starajmy się jak najczęściej wyłączać automatyzm i żyć świadomie. Jest to często trudne, dlatego warto poprosić kogoś aby nam o tym przypominał, można rozwiesić w domu karteczki z przypomnieniem „żyj teraz”, takie karteczki można także zabrać wszędzie ze sobą. Gwarantuje codzienne nowe odkrycie.

Można również rozwijać swoją curiosita dzięki ćwiczeniom:

P    Prowadź pamiętnik lub notatnik: zapisuj w nim swoje spostrzeżenia, sny, ciekawe informacje, pomysły, anegdoty, cytaty, złote myśli, plany, cele, przemyślenia, marzenia… słowem: wszystko – stanie się to inspiracją. Noś swój notatnik zawsze przy sobie. Uzupełniaj go w naklejki, fiszki, wycinki i wszystko co znajdziesz ciekawego.

2. Zrób listę 100 ważnych pytań. Mogą to być dowolne pytania. Zrób całą listę za jednym podejściem. Pisz spontanicznie, wyłącz wewnętrznego cenzora. Gdy skończysz, przejrzyj listę, zobacz jaki są najważniejsze wątki i przemyśl je.

3. Zrób listę najważniejszych 10 pytań. Wybierz z poprzedniej listy 10 najważniejszych pytań i uporządkuj je według istotności. Możesz je mieć przy sobie i często do nich wracać, jednak nie próbuj od razu znajdować na nie odpowiedzi.

4. Obserwacja tematyczna. Wybierz jakiś temat i obserwuj to co jest z nim związane. Spostrzeżenia spisz w pamiętniku. Staraj się nie spisywać teorii, spekulacji i opinii a jedynie czyste obserwacje.

Post inspirowany jest książką Myśleć jak Leonardo Da Vinci, w niej znajdziesz dużo więcej informacji związanej z tematem.

P.S. Wczoraj przeżyłam niezwykłe doświadczenie, doskonałą lekcję curiosita, dimostrazione, sfumato i connesione Zobaczyłam w praktyce jak funkcjonuje NLP i podejście prowokatywne… i to w kontekście terapeutycznym. To było niesamowite – drastyczne, ale co najważniejsze skuteczne… Cóż, było to dla mnie trudne doświadczenie – stanęłam twarzą w twarz z własną bezradnością i nieskutecznością. Muszę się przyznać do błędów, zacząć od punktu wyjścia i uczyć prawie wszystkiego się od nowa… jestem gotowa…

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

7 zasad życia w stylu Leonarda da Vinci lipiec 14, 2008

Kiedyś już pisałam o niezwykłej w poście “Mentoring” o zaletach posiadania przewodnika.

Dla mnie niezwykle ważną postacią jest Leonardo da Vinci. Oto 7 zasad życia w stylu tego wielkiego człowieka. Poniższe zasady pochodzą z książki“Myśleć jak Leonardo da Vinci” Michaela J. Gelbsa

1. Curiosita – nienasycona ciekawość życia i nieugaszone pragnienie ciągłej nauki.

2. Dimostriazione – konsekwentne sprawdzanie wiedzy drogą doświadczeń, wytrwałość i gotowość do uczenia się na błędach

3. Sensazione – nieustanne wyostrzenie zmysłów, zwłaszcza wzroku jako metoda wzmacniania doznań.

4. Sfumato – (dosłownie “rozpływające się we mgle”) – gotowość do wieloznaczności, paradoksu i niepewności.

5. Arte/scienza – dochodznie do równowagi pomiędzy nauką a sztuką, logiką i wyobraźnią. Myślenie “całym mózgiem”

6. Corporalita – kształtowanie wdzięku, oburęczności, kondycji fizycznej i postawy ciała.

7. Conessione – poznanie i rozumienie więzi łączących wszystkie rzeczy i zjawiska. Myślenie systemowe.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Umysł – jak z niego wreszcie skorzystać? lipiec 9, 2008

Zaszufladkowany do: NLP, darmowe e booki - w prezencie dla Ciebie, książki, mentoring — elemiah @ 10:15 am
Tags: , ,

Dziś chciałam przedstawić książkę twórcy NPL, o którym już pisałam- Richarda Bandlera.

Książki nie trzeba reklamować, reklamuje się ona sama. Jednak zdaje sobie sprawę, że niewiele osób ją przeczyta, gdyż na razie prawdziwa jest refleksja.

“Jak to jest, że człowiek więcej czasu poświęca na czytanie instrukcji obsługi pralki niż na naukę funkcjonowania swojego umysłu”

Richard Bandler

Jednak wierzę, że już wkrótce się to zmieni. Jeśli pragniesz żyć bardziej świadomie zachęcam Cię do przeczytania tej książki. Jeśli zastanawiasz się czy warto, najpierw pobierz i przeczytaj fragment.

Umysł – jak z niego wreszcie korzystać

Umysł – jak z niego wreszcie skorzystać – całość

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam robić! czerwiec 28, 2008

Zaszufladkowany do: książki, motywacja, wzbogać się — elemiah @ 12:53 pm
Tags: , , ,
fragment książki Bogata Kobieta Kim Kiyosaki
Dlaczego książka tylko dla kobiet?

W świecie inwestowania techniki inwestycyjne – czyli sposoby kupowania nieruchomości pod wynajem, wybierania akcji lub uzyskiwania dobrego zwrotu z inwestycji – są takie same zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Czy są to akcje, obligacje czy nieruchomości, dla powodzenia inwestycji nie ma znaczenia, czy to mężczyzna, czy kobieta kupuje, sprzedaje, trzyma, przerabia czy wynajmuje.

Skąd więc potrzeba napisania książki poświęconej inwestowaniu, skierowanej tylko do kobiet?

Odpowiedź brzmi: ponieważ w dziedzinie inwestowania mężczyźni i kobiety bardzo się różnią – historycznie, psychologicznie, mentalnie oraz emocjonalnie.

Różnice te stanowią zasadniczy powód, dla którego dziś tak wiele kobiet nic nie wie o pieniądzach i inwestowaniu. To te różnice oddzielają obydwie płci i to dlatego książka ta jest przeznaczona dla kobiet.

Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam robić!

Podtytuł tej książki płynie prosto z mojego serca. Pewnego popołudnia mój mąż Robert, ja oraz kilku naszych znajomych jedliśmy lunch i zaczęliśmy rozmawiać o tej książce. Oczywiście, co do tytułu Bogata Kobieta nie było wątpliwości. Ale wciąż jeszcze nie zdecydowaliśmy, jaki będzie podtytuł. Przedyskutowaliśmy przy stole kilka propozycji.

Wtedy Robert zwrócił się do mnie i zapytał:

– Powiedz mi, co sprawia, że tak bardzo chcesz być niezależna finansowo? Nie jest to dla ciebie nic nowego. Od zawsze taka byłaś – cecha ta jest ściśle związana z twoją osobowością. Dlaczego? Co sprawia, że musisz – choćby nie wiem co – być w stanie poradzić sobie sama? Powiedz nam, co cię motywuje?

Obok mnie siedziała moja przyjaciółka Suzi. Obydwie mamy bardzo podobne poglądy. Do tego stopnia, że po tych słowach spojrzałyśmy jedna na drugą i niemalże jednocześnie oznajmiłyśmy:

– Po prostu nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam robić!

Obydwie natychmiast zajęłyśmy się naszym ulubionym tematem, prześcigając się w opowiadaniu o tym, jak bardzo tego nie cierpimy. Podawałyśmy przykład za przykładem na to, jak ludzie mówili nam, co mamy zrobić, jak na to reagowałyśmy i dlaczego nigdy nie pozwolimy, żeby ktoś inny kierował naszym życiem.

(Wiem, że jest wiele kobiet, które rozumieją dokładnie to, o czym mówię. Być może nawet jesteś jedną z nich).

Kiedy umilkłyśmy, popatrzyłam na siedzących przy stoliku: nikt nic nie mówił i wszyscy się uśmiechali.

– Wygląda na to, że masz swój podtytuł – powiedział Robert.

Od dziecka

Nie jest to dla mnie nic nowego. Już w przedszkolu wiedziałam, że mam problem z wykonywaniem poleceń! Nikt w mojej klasie nie spędził w kącie więcej czasu niż ja. Nie miałam ochoty na drzemkę, bo chciałam się bawić z koleżankami – do kąta! Chciałam malować palcami, a nie słuchać bajki – do kąta! I proszę, nie zmuszajcie mnie do jedzenia tych wstrętnych posiłków ze stołówki – tak, wiem, idę do kąta.

Moja nauczycielka stwierdziła, że jestem nieposłuszna, a ja jedynie nie lubiłam, gdy ktoś mi mówił, co mam robić.

Dwa razy zwolniono mnie z mojej pierwszej pełnoetatowej pracy po studiach – dwa razy w tej samej firmie! Nie chodziło o to, że byłam leniwa czy niekompetentna, wręcz przeciwnie. Byłam chętna do nauki. To dlatego zatrudniono mnie ponownie. Jednak nie dało się stłumić moich naturalnych instynktów. Byłam po prostu zbyt niezależna i w wieku 21 lat oczywiście znałam wszystkie odpowiedzi. To, w połączeniu z moją niechęcią do wykonywania poleceń, nie było dobrym przepisem na sukces w tamtej firmie.

Cecha ta była we mnie bardzo głęboko zakorzeniona. Gdy ktoś kazał mi coś zrobić, nie robiłam tego tylko dlatego, że nie lubiłam, gdy ktoś mi mówi, co mam robić. I zwykle wtedy wiedziałam, że tak naprawdę byłoby najlepiej, gdybym po prostu wykonała polecenie.

Tak, przysporzyło mi to kilku kłopotów w życiu, ale także sprawiło, że stałam się bardzo niezależna, zwłaszcza pod względem finansowym.

Może słyszałaś powiedzenie: „Ten, kto ma pieniądze, ustala reguły”. Moim zdaniem ktoś, kto ma pieniądze, może mówić innym, co mają robić. Tak więc już na samym początku postanowiłam, że będę osobą ustalającą reguły, a nie kimś, komu się mówi, co ma robić.

Głupie rzeczy, które robią kobiety

Pewnego popołudnia Robert wrócił do domu i zastał mnie krzyczącą do telewizora:

– Obudź się! Nie bądź głupia! Przestań zachowywać się jak mała, głupiutka dziewczynka! Dorośnij!

– Co się dzieje? – zapytał, śmiejąc się ze mnie.

– Doprowadza mnie to do szału, gdy widzę, jak kobiety robią takie głupie rzeczy, gdy w grę wchodzą pieniądze – powiedziałam sfrustrowana. – Ta kobieta pyta zupełnie obcego człowieka – jakiegoś doradcę finansowego w telewizji, który robi sobie reklamę – co ma zrobić z kilkoma tysiącami dolarów, które zaoszczędziła. On udziela jej złej porady, a ona mówi jedynie: „Dziękuję panu bardzo. To właśnie zrobię!”. Jakie to głupie! Ona jest dobrym przykładem na to, dlaczego kobiety są często postrzegane stereotypowo, jeśli chodzi o pieniądze i inwestowanie.

– Bez wątpienia uderzyła w twój czuły punkt – powiedział Robert, uśmiechając się szeroko. – Może kobiety nie są nawet świadome tego, co robią. Oto twoja szansa, żeby na to zwrócić ich uwagę.

Lista głupich rzeczy

Z pewnością trafiło to w mój czuły punkt. Ponieważ my, kobiety, naprawdę robimy w życiu różne absurdalnie głupie rzeczy – a wszystkie związane są z pieniędzmi. Uważam, że już czas, abyśmy zdobyły pewną wiedzę w tej dziedzinie.

Czy twierdzę, że kobiety są głupie? Absolutnie nie. Nic bardziej błędnego. Mówię, że robimy różne niewiarygodnie głupie rzeczy. I większość z nich jest bezpośrednio związana z pieniędzmi.

Oto krótka lista głupich rzeczy, które robi wiele z nas, kobiet, gdy w grę wchodzą pieniądze.

• Wychodzimy za mąż dla pieniędzy.

• Pozostajemy w złych małżeństwach lub związkach, ponieważ boimy się, że same nie poradzimy sobie finansowo.

• Pozwalamy, żeby mężczyzna podejmował wszystkie najważniejsze decyzje finansowe.

• Akceptujemy mit, że mężczyźni lepiej radzą sobie z pieniędzmi.

• Akceptujemy mit, że mężczyźni są lepszymi inwestorami.

• Nie kwestionujemy decyzji finansowych mężczyzny, ponieważ nie chcemy wprowadzać niepotrzebnego zamieszania i zranić jego ego.

• Słuchamy porad rzekomych ekspertów, ponieważ myślimy, że nie jesteśmy wystarczająco mądre.

• Siedzimy cicho dla świętego spokoju.

• Czekamy zbyt długo, ponieważ (przynajmniej od strony finansowej) jest nam wygodnie.

• Nasi partnerzy zostawiają nas dla młodszych kobiet, ponieważ czekamy zbyt długo.

• Mamy nadzieję, że nasz mężczyzna się zmieni.

• W życiu zadowalamy się tym, że jest dobrze, choć tak naprawdę chcemy, żeby było wspaniale.

• Mężczyzna się zgubi, ale nie zapyta o drogę… a my idziemy za nim.

• Nie doceniamy siebie.

• Znosimy wszystkie niesprawiedliwości w pracy w imię wypłaty.

• Czujemy się winne, że pracujemy po godzinach i nie jesteśmy z dziećmi.

• Nie dostajemy awansu, który się nam należy… i pozostajemy w pracy.

• Zgadzamy się na niższą płacę niż mężczyźni, a często wykonujemy taką samą pracę jak oni.

• Opuszczamy mecze i przedstawienia naszych dzieci, bo musimy pracować.

• Często patrzymy w przyszłość i myślimy: „Pewnego dnia…”.

Większość z nas zrobiła jedną lub więcej z tych głupich rzeczy. Chodzi o to, że wiele z nas zaprzedaje swoje dusze w imię pieniędzy. Prawdziwą zbrodnią jest to, w jaki sposób odbija się to na naszym szacunku dla samej siebie, na naszej pewności siebie i na poczuciu własnej wartości.

Tak, ta książka mówi o kobietach i inwestowaniu, ale tak naprawdę jest też o czymś więcej, mianowicie o kobietach, które przejmują kontrolę nad własnym życiem. Mówi o godności. O szacunku dla samej siebie.

Mężczyzna, rodzina, firma lub rząd

Pierwsza wersja podtytułu tej książki brzmiała: „Dla kobiet, które koniecznie chcą być wolne finansowo i nie chcą być uzależnione od mężczyzny, rodziny, firmy czy rządu”. To w rzeczywistości jest istotą tej książki. Na przestrzeni dziejów kobiety uczono i od nich oczekiwano, że ich finansowy byt będzie zależał od kogoś innego. Dziś znalezienie się w takiej sytuacji może być niebezpieczne. Czasy zdecydowanie się zmieniły.

Mężczyzna

Historia dowodzi, że niemożliwe jest mówienie o mężczyznach, kobietach i pieniądzach bez nawiązywania do tematu seksu. Seks, pieniądze i kobiety są ściśle powiązane i często nie zauważamy nawet wpływu, jaki te czynniki mają na siebie, ponieważ przez pokolenia wychowywano nas tak, aby przyjmować to za normę w naszym społeczeństwie.

Gdy kończymy 16 lat – niektóre z nas nawet wcześniej – my jako kobiety lub dziewczyny zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, jak ogromną władzę mamy nad mężczyznami – tę władzę daje nam potęga seksu. Podczas gdy większość nastoletnich chłopców jest wciąż niezdarna i głupkowata – zachowują się jak szczeniaki z dużymi łapami, my, dziewczyny zaczynamy zauważać, że chłopcy, a także mężczyźni patrzą na nas inaczej… przez pryzmat seksualności. Często, gdy jesteśmy bardzo młode, zaczynamy spostrzegać, że dorośli mężczyźni uśmiechają się do nas, niektórzy gwiżdżą, niektórzy nawet się zalecają, a inni po prostu gapią się i ślinią.

Jestem przekonana, że każda z nas przypomina sobie „tę dziewczynę” w swojej klasie, tę, która była bardziej rozwinięta niż pozostałe. W mojej klasie była to Melody. W wieku 14 lat wiedziała, że jest inna, że ma przewagę nad resztą dziewczyn i obnosiła się ze swoją nowo odkrytą seksualnością. Gdy byłyśmy w ósmej klasie, Melody umawiała się na randki z chłopakami z ogólniaka. Wiedziała, jak przyciągnąć uwagę mężczyzn.

Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że przypadek Melody stanowi wyjątek, a nie regułę. Jednak większość z nas, jeżeli jesteśmy szczere, przyzna, że dokładnie wie, jak potężna może być nasza młodzieńcza seksualność. Mały flirt może doprowadzić nas bardzo daleko.

To ta potrzeba seksualna, którą odczuwają mężczyźni, już na początku daje nam, kobietom tę ogromną władzę oraz zaczyna kształtować nasze poglądy na temat tego, co robić i jak postępować, aby dostać to, czego chcemy. Działać w ten sposób można dopóty, dopóki jesteśmy młode i atrakcyjne seksualnie. Ale czas płynie i wszystko się zmienia.

Punkt zwrotny

Miałam wtedy 14 lat. Pewnego dnia wróciłam ze szkoły i usłyszałam, jak mama rozmawia w jadalni z jedną ze swoich najlepszych przyjaciółek. Gdy weszłam, mama zobaczyła mnie kątem oka i dała mi znak, żebym nie przeszkadzała i dała im spokojnie porozmawiać. Weszłam do kuchni, żeby coś zjeść. Wyjmując kartonik mleka z lodówki, przypadkiem usłyszałam ich rozmowę.

Jasne było, że przyjaciółka mamy, Gloria, była bardzo zmartwiona.

– Wiedziałam, że mamy swoje problemy – mówiła. – Ale przez wzgląd na nasze dzieci, nie myślałam, że naprawdę mnie opuści.

– Co powiedział? – zapytała mama.

– Powiedział, że od roku spotyka się z kimś na mieście – z o wiele młodszą kobietą. Stwierdził, że ona sprawia, iż czuje się jak bohater. Najwyraźniej przy mnie czuje się rozczarowany.

– Czy wiedziałaś o tym romansie? – usłyszałam głos mamy.

– Szczerze mówiąc, podejrzewałam, że coś się dzieje, ale tak naprawdę nie chciałam wiedzieć. Miałam tylko nadzieję, że to jest krótki romans i że wszystko w końcu wróci do normy.

– Czyli w głębi duszy o tym wiedziałaś? – upewniła się mama.

– Tak, chyba tak. Po prostu nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli – wyznała Gloria. – Od lat w naszym małżeństwie nie układało się najlepiej. Z upływem czasu łączyło nas coraz mniej. On miał swoją karierę, a ja miałam dzieci. On podróżował w interesach, a ja zostawałam w domu.

– Więc jeśli w twoim małżeństwie się nie układało i ty wiedziałaś, że on ma romans, to dlaczego nie odeszłaś?

– Z powodu dzieci – szybko odpowiedziała Gloria.

– Dzieci? – mama zapytała zaskoczona. – Gloria, twoje dzieci są już dorosłe. Twój syn właśnie skończył studia. Tu musi chodzić o coś więcej niż dzieci.

Gloria zawahała się przez chwilę, po czym odrzekła cicho:

– Nie odeszłam z powodu pieniędzy. Chociaż nasze małżeństwo nie było dobre, przynajmniej nie musiałam martwić się o finanse. Byłam przerażona na myśl o tym, że nagle będę musiała radzić sobie sama. Nie pracowałam przez 20 lat. Nie wiem, czy sama sobie poradzę. To prawda, nasze małżeństwo rozpadało się od lat, ale jego zaletą, choć jedyną, było to, że czułam się bezpiecznie pod względem finansowym.

Słyszałam, jak Gloria zaczęła płakać.

– Po prostu nie wiem, co ja teraz zrobię. Przerażające jest to, że mam 45 lat, jestem zdana na siebie i sama będę musiała się utrzymać. Nawet przez moment nie myślałam, że kiedyś znajdę się w takiej sytuacji.

Odstawiłam karton mleka do lodówki i poszłam do swojego pokoju. Wchodząc po schodach, usłyszałam, jak przyjaciółka mamy mówiła:

– Po prostu nie wiem, czy zdołam zadbać o siebie pod względem finansowym.

Te słowa naprawdę poruszyły we mnie czułą strunę.

Pomyślałam sobie: „Oto kobieta, która jest nieszczęśliwa w małżeństwie i znosi to wszystko, ponieważ jej byt finansowy tak bardzo zależy od jej męża”. W tamtym momencie uświadomiłam sobie, że życie niekoniecznie jest bajką, w której żyje się długo i szczęśliwie, choć dotąd wierzyłam, że tak jest. Pamiętam, że tamtego dnia podjęłam decyzję i powiedziałam sobie: „Nigdy nie będę uzależniać moich finansów od żadnego mężczyzny ani nikogo innego”. I ta myśl przyświeca mi przez całe życie.

Może już czas zmienić zasady

Nie myślcie tylko, że jestem wrogo nastawiona do mężczyzn. Lubię ich. Po prostu nie chcę być od nich zależna finansowo. A dziś w takiej właśnie sytuacji jest wiele kobiet.

Zbyt często spotykam rozwiedzione 40-letnie lub 50-letnie kobiety, które zmagają się z rzeczywistością. Ich historie są do siebie podobne: „Gdy byliśmy młodzi, byliśmy tacy szczęśliwi. Potem zaczęliśmy się od siebie oddalać. I zostawił mnie dla młodszej kobiety. Po raz pierwszy w życiu jestem zdana sama na siebie”.

Ja mam dużo szczęścia. Moi rodzice zawsze byli dla mnie cudownymi wzorami do naśladowania. Są ze sobą od ponad 50 lat. Podziwiam ich, bo zawsze stanowili dla mnie przykład oraz nauczyli mnie tego, jak stworzyć trwałe, pełne miłości i szacunku małżeństwo.

Niestety wiele związków nie wytrzymuje próby czasu. Wskaźnik rozwodów rośnie; jedno małżeństwo na dwa kończy się rozwodem. Nie mówię, żeby planować w swoim związku rozstanie, ale by myśleć realistycznie i zadbać o swoje finanse tak, aby odnieść sukces bez względu na to, co przyniesie przyszłość. Jeżeli chodzi o Glorię, to nie miała „planu B”. Miała tylko jedno założenie – pozostać w małżeństwie za wszelką cenę w zamian za wygodne życie materialne.

Postępowanie polegające na używaniu młodości i seksapilu, aby zdobyć uwagę i wpływy, których pragnęłyśmy, po to żeby dostać to, czego chciałyśmy, dla wielu z nas sprawdzało się, gdy miałyśmy po 20 i 30 lat. Nie jest to jednak dobry sposób na życie, gdy się jest w wieku 40, 50 lub 60 lat. Marnujemy czas, myśląc, że mężczyźni się zmienią. Już pora, abyśmy to my, kobiety się zmieniły. Sposób postępowania, który się sprawdzał, kiedy byłyśmy młode, traci moc, gdy robimy się starsze.

I dla wielu z nas już czas, żeby go zmienić. A pieniądze odgrywają kluczową rolę w tym równaniu. Tak jak seks dawał nam władzę, gdy byłyśmy młode, tak pieniądze dają nam kontrolę, gdy się starzejemy.

Katharine Hepburn podsumowała to najlepiej:

Kobiety, jeśli macie wybór pomiędzy pieniędzmi a seksapilem, wybierzcie pieniądze. Z biegiem lat te pieniądze staną się waszym seksapilem.

Czasy się zmieniły pod wieloma względami i my, kobiety, musimy zmienić się razem z nimi. Ta książka ma w tym właśnie pomóc – zawiera wskazówki prowadzące do zmiany. Jeżeli jesteś przekonana, że Twoją najlepszą strategią finansową jest sytuacja, w której mężczyzna zapewnia Ci utrzymanie aż do śmierci, to życzę powodzenia. Pozostałym kobietom, które są gotowe poczynić w swoim życiu pewne zmiany, które chcą mieć nad nim większą kontrolę i które są gotowe podjąć działanie, oferuję alternatywę.

Rodzina

Niektóre z nas mają ten luksus, że mogą liczyć, iż majątek ich rodziny zapewni im byt przez lata. Jednak osoby takie z pewnością nie należą do większości. Kilka spośród moich przyjaciółek zamiast oczekiwać, że o ich utrzymanie zadbają ich rodziny, same troszczą się o swoich bliskich. Jedna znajoma z Honolulu przyjęła pod swój dach chorą matkę, która nie mogła już sama o siebie zadbać, i stała się jej głównym opiekunem. Było to nie tylko kosztowne, ale i czasochłonne i z tego powodu kobieta ta straciła dość dużą część dochodu z pracy.

Inna znajoma płaci osiem tysięcy dolarów miesięcznie za pobyt matki w domu spokojnej starości. Nigdy nie planowała, że znajdzie się w takiej sytuacji.

Pewna kobieta w mieście Scottsdale w stanie Arizona niedawno, po śmierci matki, odziedziczyła dom rodzinny. Jej rodzice mieszkali w tym domu przez 30 lat. Problem polegał na tym, że przez te 30 lat jego wartość tak bardzo wzrosła, że przejmując dom, kobieta ta była zmuszona do zapłacenia olbrzymiego podatku od nieruchomości. Nie stać jej było na pokrycie wszystkich kosztów związanych z domem i w rezultacie musiała go sprzedać, żeby zapłacić podatki, co sprawiło, że ze spadku prawie nic jej nie zostało.

Oto jeszcze jeden scenariusz, jaki niedawno przedstawiła mi inna kobieta, Susan, a który właściwie staje się coraz bardziej powszechny.

Za życia ojciec Susan zgromadził znaczny majątek w nieruchomościach, biznesach i akcjach. Matka Susan zmarła, a ojciec powtórnie się ożenił. Po jakimś czasie zapadł na nieuleczalną chorobę i w czasie, gdy był w szpitalu na łożu śmierci, jego nowa żona skłoniła go do zmiany testamentu tak, aby to jej przepisał cały swój majątek. Całkowicie usunęła Susan i jej rodzeństwo z testamentu. Gdy małżonek zmarł, Susan nie dostała nic z pokaźnego majątku swojego zamożnego ojca.

Kiedy podaję te przykłady, nie chodzi mi o to, by wyliczać wszystko, co może się nie udać. Chcę jedynie podkreślić, jak istotne jest, by być przygotowaną na wszelką ewentualność. Pragnę też zachęcić Was do mówienia sobie prawdy o tym, od kogo lub od czego zależy Wasza finansowa przyszłość.

To, co się dzieje w firmach i rządzie, jeszcze bardziej uwypukli dodatkowe powody, dla których poleganie na własnej rodzinie dla uzyskania w przyszłości wsparcia finansowego może nie być Twoim optymalnym wyborem.

Firma lub rząd

Time Magazine w numerze z 31 października 2005 roku opublikował artykuł, którego nagłówek brzmiał: The Great Retirement Ripoff (Wielkie oszustwo emerytalne). W podtytule czytamy: „Miliony Amerykanów, którzy myślą, że otrzymają świadczenia emerytalne, czeka PRZYKRA NIESPODZIANKA. Jak korporacje okradają obywateli – z pomocą Kongresu”. Artykuł wyjaśnia, w jaki sposób największe amerykańskie firmy wykorzystały lub dosłownie ukradły środki emerytalne swoich pracowników. Przyjęte przez rząd przepisy pozwoliły firmom zwyczajnie odstąpić od obietnic złożonych pracownikom, że będą im zapewniały wypłatę comiesięcznych świadczeń emerytalnych oraz świadczeń zdrowotnych do końca ich życia.

W dalszej części artykułu czytamy: „We własnym śledztwie magazyn TIME ustalił, że na długo przed tym, jak pracujący obecnie Amerykanie osiągną wiek emerytalny, decyzja Kongresu w sprawie polityki, która faworyzuje interesy korporacji oraz interesy specjalne ponadpracownicze, doprowadzi miliony starszych Amerykanów – większość z nich to kobiety – do ubóstwa, sprawi, że kolejne miliony staną na skraju nędzy, oraz wszystkim poza ludźmi zamożnymi zamieni lata emerytalne w czas niedostatku”.

Oto, co przyciągnęło moją uwagę, gdy czytałam ten artykuł. Autor przedstawił pięć przypadków ludzi, którzy padli ofiarą tych problemów emerytalnych. Wszystkie te osoby to kobiety. Jedna z nich mając 69 lat, straciła miesięczny dodatek w wysokości 1200 dolarów, który przyznano jej po śmierci męża (zmarł podczas wykonywania pracy). Dziś zbiera aluminiowe puszki, żeby zarobić dodatkowe 60 dolarów miesięcznie, aby przetrwać.

Inna kobieta przez 35 lat pracowała dla Polaroid Corporation, zaczynając jako pracownik biurowy i pnąc się po kolejnych szczeblach w firmie, aż otrzymała funkcję członka zarządu. Uczestniczyła w akcjonariacie pracowniczym (ESOP). Przeznaczała 8% swojej pensji, żeby zapłacić składki na ten plan w oczekiwaniu, że gdy sprzeda swoje akcje, będzie miała tysiące dolarów na emeryturę. Wartość akcji firmy gwałtownie spadła i z powodu kiepskich decyzji biznesowych oraz ingerencji Kongresu kobieta ta straciła około 100–200 tysięcy dolarów. Dodatkowo spodziewała się dziesiątek tysięcy dolarów w postaci wypłat środków emerytalnych i świadczeń. Po zakończeniu pracy, mając 60 lat, otrzymała jednorazowy czek w wysokości 47 dolarów.

Wszystkie kobiety przedstawione w tym artykule myślały, że mają zapewnione bezpieczeństwo finansowe na emeryturze. Okazało się jednak, że czeka je bieda. To oburzające. I naprawdę nie ma żadnych oznak tego, że system emerytalny zostanie w przyszłości wskrzeszony. Prawdopodobnie przejdzie do historii.

Sytuacja ta nie dotyka jedynie kobiet, ale przytrafia się także niezliczonym mężom i innym członkom rodzin. Kryzys ten nie dotyczy tylko jednej płci.

Tak więc powtarzam – jeżeli liczysz, że Twój mąż lub rodzina zadbają o Twoje finanse, to weź powyższe kwestie pod rozwagę.

Rząd – jeśli chodzi o rząd, to zarówno system ubezpieczeń społecznych, jak i system ubezpieczeń zdrowotnych są zasadniczo w stanie bankructwa. Nie wiem, czy kiedykolwiek będą mogły wyjść z tych kłopotów. Większość badań wskazuje, że kobiety i mężczyźni w wieku 20 i 30 lat już dziś są świadomi tego, że gdy przejdą na emeryturę, to w systemach tych może już nie być środków na wypłatę ich świadczeń. Tak jak w wypadku planów emerytalnych rząd nie jest w stanie spełnić obietnic złożonych ludziom, którzy przez całe życie płacili składki na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne.

To Twój wybór

Czy zatem mężczyzna, rodzina, firma lub rząd mogą zapewnić Ci byt w przyszłości…? Ja po prostu bym na to nie liczyła. Nie postawię mojej całej finansowej przyszłości na coś, nad czym nie mam pełnej kontroli.

Sprowadza się to jedynie do podjęcia decyzji: czy poszukuję dla siebie finansowej niezależności, czy finansowej zależności? To świadomy wybór. Jeśli wybierzesz finansową zależność, to wiedz, że się zgadzasz, aby ktoś inny w Twoim życiu był odpowiedzialny za Twój finansowy byt, i akceptujesz dobre i złe konsekwencje, które mogą z tego wynikać.

Z drugiej strony, jeśli zdecydujesz się na finansową niezależność, to przedłożysz długotrwałą wolność ponad krótkotrwałą wygodę. Wybierasz trudniejszą drogę w tej chwili – drogę, której wiele kobiet nie bierze pod uwagę – aby iść łatwiejszą, dającą satysfakcję drogą w przyszłości.

Jestem przekonana, że każda kobieta, która naprawdę zaangażuje się w przejęcie kontroli nad swoimi finansami, odniesie sukces. Kobiety robią to codziennie.

Ta książka poświęcona jest finansowej niezależności, ponieważ wierzę, że kluczem do wolności kobiet jest w pierwszej kolejności zdobycie finansowej wolności.

Bogata Kobieta

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Olbrzymie kroki Olbrzymów czerwiec 25, 2008

Zaszufladkowany do: NLP, książki, motywacja — elemiah @ 12:39 pm
Tags: , ,

Aby nigdy nie upaść trzeba pełzać – jak robaki… Bezpiecznie, jednak bycie robakiem nie jest najlepszą perspektywą, przynajmniej dla mnie… Olbrzymy upadają, ich upadki są olbrzymie – boję się upadków, kto się nie boi? Ale Olbrzymy robią Olbrzymie kroki, a może to Olbrzymie kroki czynią człowieka Olbrzymem?

Dziś będzie o książce Olbrzymie kroki Anthonego Robbinsa

Jak twierdzi autor małe zmiany tworzą wielką różnicę, aby pomóc je wprowadzić stworzył plan zawierający 365 lekcji samodoskonalenia. Opiszę kilka z nich, subiektywnie skomentuję, dodatkowo do niektórych dodam punkt widzenia psychologii…

Część Pierwsza „Marzenia o przeznaczeniu”

czyli decyzje i wyznaczanie celów.

Na początek, należy zadać sobie zasadnicze pytanie, dobrze się zastanowić czego naprawdę chce się w życiu. Niby banalne, jednak wielu ludzi po prostu nie wie czego pragnie. Żyje z dnia na dzień, a ich motto życiowe brzmi „jakoś to będzie”. Muszę się przyznać, że sama dopiero niedawno dobrze się nad tym zasadniczym pytaniem zastanowiłam… Ustalenie priorytetów i pragnień wcale nie jest proste. Warto poświęcić na to dużo czasu i uwagi. Jest to fundament, więc powinien być stabilny.

Drugim krokiem jest refleksja nad umieszczeniem źródła poczucia kontroli. Anthony Robbins jest przekonany, że to nasze decyzje, a nie warunki życiowe kształtują przeznaczenie. Zgadzam się z autorem, jednak uważam, że należy tą kwestię omówić dokładniej. Kwestia warunków życiowych nie jest bez znaczenia. Należy się zastanowić jakie jest nasze otoczenie, jakie jego elementy nam pomagają i jak należy je wykorzystać, a jakie nam przeszkadzają i jak należy je zmienić… (Pisałam już o tym choćby w poście pt Krok drugi – poznaj siebie, zacznij od korzeni) Kolejną istotną kwestią jest „umiejscowienie poczucia kontroli”, jest to bardzo ważne i ma ogromny wpływ na nasze życie. Według teorii psychologicznych poczucie kontroli może być umieszczone wewnętrzne lub zewnętrzne. Ludzie o zewnętrznym poczuciu kontroli w dużo większym stopniu wierzą, że siły wyższe mają zasadniczy wpływ na kształt świat i ludzki los. Wierzą w silną ingerencję Boga, w to, że nagradza on i karze ludzi zsyłając na nas błogosławieństwa lub nieszczęścia. Wierzą w przesądy, pecha, wróżby i wyrocznie, często grają w totolotka, licząc na szczęście. W życiu, nie wykazują zbyt dużej inicjatywy działania, nie widzą w niej sensu – „po co, los i tak już jest zapisany” Są to często fataliści. Zaletą takiej postawy jest to, że lepiej znoszą spotykające ich nieszczęścia, tłumaczą to sobie „widocznie tak miało być”, jednak przez to trudniej uczą się na błędach.

Ludzie o wewnętrznym poczuciu kontroli są zwolennikami działania i inicjatywy. Ponoszą odpowiedzialność za to co robią i uważają, że mają duży wpływ na otoczenie. Prawdopodobnie taka postawa ułatwia osiągnięcie sukcesu w obecnym świecie. Jak wszędzie, jest też druga strona medalu – ludzie o silnym poczuciu kontroli źle znoszą bezsilność np. wypadki, chorobę lub śmierć kogoś bliskiego. Ból i ciężar spotęgowany brakiem kontroli nad sytuacją, prowadzą często do silnego załamania. Pułapką takiego sposobu myślenia może być także próba kontroli rzeczy niekontrolowanych np. pogody (myślenie magiczne). Choć oczywiście z brakiem kontroli otoczenia też można polemizować, np. teoria prawa przyciągania poruszana choćby w Sekrecie, zachęca do kontroli myśli i emocji, które mają wpływ na cały wszechświat. Zastanów się jaką masz postawę, czy pomaga ona Tobie? czy coś trzeba zmienić?

Lekcja trzecia jest o potędze decyzji – wprowadzanej natychmiast i z przekonaniem. Anthony podkreśla, że bardzo ważne jest wzbudzenie w sobie determinacji, pasji i pewności. Publiczna deklaracja pomoże nam w utrzymaniu naszej decyzji i w działaniu na rzecz jej realizacji. Wiadomo, w razie rezygnacji z postanowienia odczujemy większy wstyd przed znajomymi niż przed samym sobą, no i nie bez znaczenia jest wsparcie jakie może nam dostarczyć otoczenie.

Krok czwarty to uświadomienie sobie odpowiedzialności. Każda, nawet najmniejsza decyzja ma ogromny wpływ na nasze życie – jedna decyzja powoduje lawinę wydarzeń… Może nam więc przynieść radość lub smutek, bogactwo lub biedę, przyjaciół lub samotność długie życie bądź wczesną śmierć.

Jak jedna decyzja może wpłynąć na nasze życie? Np. istnieje szeroko dyskutowana teoria „Efektu Motyla”. Powstał nawet bardzo znany film zainspirowany tą teorią, powstały też książki - Kamil Cebulski stworzył swój „Efekt Motyla”, ale nie tylko on.. Pamiętam jak ogromne wrażenie w dzieciństwie zrobiło na mnie opowiadanie Marka Twaina „Obcy przybysz” o Aniele Szatnie, ludzkiej moralności, o potędze decyzji i subiektywności „dobra” i „zła” – polecam także inne jego opowiadanie, właściwie nie są dla dzieci…

Lekcja piąta jest o celach wyższych i o tym, że wszelkie decyzje powinny być im podporządkowane. Zastanów się teraz co zmieniłoby się w Twoim życiu, gdybyś postawił sobie wyższe cele? Gdybyś zaczął od siebie więcej wymagać i podjął prawdziwą decyzję by, by te wymagania egzekwować?

To tylko pięć z 365 lekcji… Warto omawiać kolejne? Czekam na komentarze…

Zachęcam do kupienie książki Anthonego Robbinsa Olbrzymie kroki oraz Obudź w sobie Olbrzyma. Na prawdę warto…

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Myśleć Jak Milionerzy czerwiec 22, 2008

Myśleć jak Milionerzy – to idea promowana przez Kamila Cebulskiego i wielu współpracujących z nim osób. Ostatnio dużo czasu spędzam czytając jego blog. Jak wszystko, postać Kamila wzbudza wiele kontrowersji. Nie poznałam jeszcze jego działań dokładnie, ale wiem jedno, podziwiam go za aktywność i inicjatywę, a wszelkie niedociągnięcia można poprawić. W końcu uczymy się całe życie, a najwięcej na błędach. W każdym razie sukces Kamil osiągnął na pewno.

Myśleć jak Milionerzy to przede wszystkim cykl konferencji i szkoleń organizowanych już po raz drugi. Nie byłam na zeszłorocznym szkoleniu, nie rozmawiałam też z nikim kto był, dlatego nie wiem jak jest ono wartościowe, ale postanowiłam zapisać się na tegoroczną edycję – 47zł to tak niska cena, że grzechem by było nie skorzystać z okazji. Polecam także innym, trzeba się przekonać osobiście. W końcu najważniejsze jest działanie. Zamówiłam też płytę DVD na której jest 12.5h wykładów z konferencji z 2007r. Już ją dostarczono, dziś zacznę ją oglądać.

Myśleć jak Milionerzy – szkolenia

Czy ktoś był już na zeszłorocznej edycji? Ktoś wybiera się na tegoroczną?

Myśleć jak Milionerzy to także najnowsza książka napisana prze Kamila. Przeczytałam tylko fragment, ale chętnie przeczytam całość, bo wydaje się wartościowa. Oczywiście można się czepiać do stylu i pewności siebie autora – kilka osób ma co do tego zarzuty. Będę tu jednak znów bronić autora: jest młody, popełnia błędy i się uczy… Właściwie to słusznie Kamil jest z siebie dumny…

Pobierz fragment, przeczytaj, napisz swoją opinię. Czekam na Wasze komentarze…

Myśleć jak Milionerzy

Myśleć jak Milionerzy – cała książka

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl