droga do sukcesu

Żyjesz tak, jak inwestujesz w siebie… “Jeżeli nie masz czasu na osiąganie własnych celów – pracujesz nad osiągnięciem celów innych ludzi…”

Tancerka czerwiec 30, 2008

Zaszufladkowany do: możliwości umysłu — elemiah @ 1:06 pm
Tags: , ,

To doskonałe ćwiczenie dla wszystkich którzy nie wierzą w potęgę własnego umysłu…

Zobacz także:

filmy o potędze umysłu łamiący schematy myślenia nawet wybitnych naukowców…

Zobacz na własne oczy – niemożliwe jest możliwe

Synestezja

Tancerka opis

Jeśli ruch będzie zgodny w ruchem wskazówek zegara, to będzie znaczyło, że w tej chwili bardziej używasz prawej półkuli mózgu.

Ruch przeciwny do ruchu wskazówek zegara oznaczać będzie, że to lewa półkula jest w tym momencie bardziej aktywna.

Jesteś gotów do testu? , Zrób go teraz…

…spróbuj siłą woli zmienić kierunek ruchu tancerki, którą widzisz poniżej w przeciwny. Jeśli się nie porusza, odczekaj kilka sekund sekundę.

Skup się przez chwilę na tancerce i skłoń ją do zmiany kierunku obrotu… Zrób to bez wysiłku…

Jeśli ci się uda, to oznacza, że jesteś wśród 30% najlepiej rozwiniętych mentalnie osób w społeczeństwie!

Jeśli nie udało Ci się od razu skłonić tancerki do obrotu, powinieneś po prostu poćwiczyć. Możesz opanować tą umiejętność. Pamiętaj, że masz kontrole nad umysłem i wykorzystuj to w innych dziedzinach życia…

To niesamowite, że kierunek obrotu tancerki zależy jedynie od Twojej percepcji.

Jeśli chcesz odrobinę poznać swój mózg Neuropsychologia

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Synestezja czerwiec 30, 2008

Zaszufladkowany do: film, inspiracja, możliwości umysłu, psychologia — elemiah @ 12:42 pm
Tags:

Synestezja (gr. synaísthesis – równoczesne postrzeganie od sýn - razem’ i aísthesis - poznanie poprzez zmysły). W psychologii stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia, charakterystyczne dla innych zmysłów. Na przykład odbieranie niskich dźwięków wywołuje wrażenie miękkości, barwa niebieska odczuwana jest jako chłodna, obraz litery lub cyfry budzi skojarzenia kolorystyczne itp.

W taki sposób synestetyk może postrzegać niektóre litery i cyfry.

W taki sposób synestetyk może postrzegać niektóre litery i cyfry.

Istnieją dwie teorie tłumaczące owe zjawisko. Jedna mówi, że istnieje więcej połączeń synaptycznych pomiędzy neuronami przenoszącymi “zmysłowe informacje”, a druga – że ilość połączeń synaptycznych jest taka sama, a mieszanie się odbieranych doświadczeń wynika z tego iż zachwiana jest równowaga pomiędzy hamowaniem i wyciszaniem docierających impulsów w mózgu.

W literaturze – środek stylistyczny polegający na przypisywaniu jakiemuś zmysłowi wrażeń odbieranych innym zmysłem. Szczególne znaczenie miała w literaturze symbolizmu, w korespondencji sztuk.

źródło Wikipedia (http://pl.wikipedia.org)

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Pułapki słowa „spróbuj” czerwiec 29, 2008

Zaszufladkowany do: NLP, inne — elemiah @ 3:41 pm

fragment skryptu z kursu NLP

Cechą umysłu nieświadomego jest to, że każdą podaną instrukcję (polecenie) wykonuje w sposób dokładny i precyzyjny (tak jak robi to np. komputer). Można powiedzieć, że nie bawi się w żadne niuanse – po prostu dokładnie wykonuje to, co „dostaje” do wykonania.

Mały eksperyment:

Wyobraź sobie, że ktoś do Ciebie mówi: „otwórz te drzwi!” – zaobserwuj co się dzieję dzieje w Twoim umyśle, jak zareagujesz na takie polecenie.

A teraz wyobraź sobie, że ktoś do Ciebie mówi „spróbuj otworzyć te drzwi” – ponownie zaobserwuj swoje reakcje i porównaj je z reakcjami na słowa „otwórz te drzwi”. Jeśli zrobiłeś to ćwiczenie poprawnie to odczucia powinny się zdecydowanie różnić.

Dlaczego?

Polecenie typu „zrób to” powoduje, że umysł nieświadomy wykonuje dokładnie to co mu poleciłeś a więc istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że czynność o którą chodzi w poleceniu zostanie wykonana.

Natomiast polecenie typu „spróbuj zrobić” to polecenie wykonania próby jakiejś czynności = „spróbuję to zrobić może się uda a może nie”. To nic innego jak polecenie z zaprogramowaną porażką. I tak właśnie się dzieje z reguły, że nieumiejętne stosowanie tego słowa programuje porażkę, sabotuje działania Twoje i innych.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam robić! czerwiec 28, 2008

Zaszufladkowany do: książki, motywacja, wzbogać się — elemiah @ 12:53 pm
Tags: , , ,
fragment książki Bogata Kobieta Kim Kiyosaki
Dlaczego książka tylko dla kobiet?

W świecie inwestowania techniki inwestycyjne – czyli sposoby kupowania nieruchomości pod wynajem, wybierania akcji lub uzyskiwania dobrego zwrotu z inwestycji – są takie same zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Czy są to akcje, obligacje czy nieruchomości, dla powodzenia inwestycji nie ma znaczenia, czy to mężczyzna, czy kobieta kupuje, sprzedaje, trzyma, przerabia czy wynajmuje.

Skąd więc potrzeba napisania książki poświęconej inwestowaniu, skierowanej tylko do kobiet?

Odpowiedź brzmi: ponieważ w dziedzinie inwestowania mężczyźni i kobiety bardzo się różnią – historycznie, psychologicznie, mentalnie oraz emocjonalnie.

Różnice te stanowią zasadniczy powód, dla którego dziś tak wiele kobiet nic nie wie o pieniądzach i inwestowaniu. To te różnice oddzielają obydwie płci i to dlatego książka ta jest przeznaczona dla kobiet.

Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam robić!

Podtytuł tej książki płynie prosto z mojego serca. Pewnego popołudnia mój mąż Robert, ja oraz kilku naszych znajomych jedliśmy lunch i zaczęliśmy rozmawiać o tej książce. Oczywiście, co do tytułu Bogata Kobieta nie było wątpliwości. Ale wciąż jeszcze nie zdecydowaliśmy, jaki będzie podtytuł. Przedyskutowaliśmy przy stole kilka propozycji.

Wtedy Robert zwrócił się do mnie i zapytał:

– Powiedz mi, co sprawia, że tak bardzo chcesz być niezależna finansowo? Nie jest to dla ciebie nic nowego. Od zawsze taka byłaś – cecha ta jest ściśle związana z twoją osobowością. Dlaczego? Co sprawia, że musisz – choćby nie wiem co – być w stanie poradzić sobie sama? Powiedz nam, co cię motywuje?

Obok mnie siedziała moja przyjaciółka Suzi. Obydwie mamy bardzo podobne poglądy. Do tego stopnia, że po tych słowach spojrzałyśmy jedna na drugą i niemalże jednocześnie oznajmiłyśmy:

– Po prostu nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam robić!

Obydwie natychmiast zajęłyśmy się naszym ulubionym tematem, prześcigając się w opowiadaniu o tym, jak bardzo tego nie cierpimy. Podawałyśmy przykład za przykładem na to, jak ludzie mówili nam, co mamy zrobić, jak na to reagowałyśmy i dlaczego nigdy nie pozwolimy, żeby ktoś inny kierował naszym życiem.

(Wiem, że jest wiele kobiet, które rozumieją dokładnie to, o czym mówię. Być może nawet jesteś jedną z nich).

Kiedy umilkłyśmy, popatrzyłam na siedzących przy stoliku: nikt nic nie mówił i wszyscy się uśmiechali.

– Wygląda na to, że masz swój podtytuł – powiedział Robert.

Od dziecka

Nie jest to dla mnie nic nowego. Już w przedszkolu wiedziałam, że mam problem z wykonywaniem poleceń! Nikt w mojej klasie nie spędził w kącie więcej czasu niż ja. Nie miałam ochoty na drzemkę, bo chciałam się bawić z koleżankami – do kąta! Chciałam malować palcami, a nie słuchać bajki – do kąta! I proszę, nie zmuszajcie mnie do jedzenia tych wstrętnych posiłków ze stołówki – tak, wiem, idę do kąta.

Moja nauczycielka stwierdziła, że jestem nieposłuszna, a ja jedynie nie lubiłam, gdy ktoś mi mówił, co mam robić.

Dwa razy zwolniono mnie z mojej pierwszej pełnoetatowej pracy po studiach – dwa razy w tej samej firmie! Nie chodziło o to, że byłam leniwa czy niekompetentna, wręcz przeciwnie. Byłam chętna do nauki. To dlatego zatrudniono mnie ponownie. Jednak nie dało się stłumić moich naturalnych instynktów. Byłam po prostu zbyt niezależna i w wieku 21 lat oczywiście znałam wszystkie odpowiedzi. To, w połączeniu z moją niechęcią do wykonywania poleceń, nie było dobrym przepisem na sukces w tamtej firmie.

Cecha ta była we mnie bardzo głęboko zakorzeniona. Gdy ktoś kazał mi coś zrobić, nie robiłam tego tylko dlatego, że nie lubiłam, gdy ktoś mi mówi, co mam robić. I zwykle wtedy wiedziałam, że tak naprawdę byłoby najlepiej, gdybym po prostu wykonała polecenie.

Tak, przysporzyło mi to kilku kłopotów w życiu, ale także sprawiło, że stałam się bardzo niezależna, zwłaszcza pod względem finansowym.

Może słyszałaś powiedzenie: „Ten, kto ma pieniądze, ustala reguły”. Moim zdaniem ktoś, kto ma pieniądze, może mówić innym, co mają robić. Tak więc już na samym początku postanowiłam, że będę osobą ustalającą reguły, a nie kimś, komu się mówi, co ma robić.

Głupie rzeczy, które robią kobiety

Pewnego popołudnia Robert wrócił do domu i zastał mnie krzyczącą do telewizora:

– Obudź się! Nie bądź głupia! Przestań zachowywać się jak mała, głupiutka dziewczynka! Dorośnij!

– Co się dzieje? – zapytał, śmiejąc się ze mnie.

– Doprowadza mnie to do szału, gdy widzę, jak kobiety robią takie głupie rzeczy, gdy w grę wchodzą pieniądze – powiedziałam sfrustrowana. – Ta kobieta pyta zupełnie obcego człowieka – jakiegoś doradcę finansowego w telewizji, który robi sobie reklamę – co ma zrobić z kilkoma tysiącami dolarów, które zaoszczędziła. On udziela jej złej porady, a ona mówi jedynie: „Dziękuję panu bardzo. To właśnie zrobię!”. Jakie to głupie! Ona jest dobrym przykładem na to, dlaczego kobiety są często postrzegane stereotypowo, jeśli chodzi o pieniądze i inwestowanie.

– Bez wątpienia uderzyła w twój czuły punkt – powiedział Robert, uśmiechając się szeroko. – Może kobiety nie są nawet świadome tego, co robią. Oto twoja szansa, żeby na to zwrócić ich uwagę.

Lista głupich rzeczy

Z pewnością trafiło to w mój czuły punkt. Ponieważ my, kobiety, naprawdę robimy w życiu różne absurdalnie głupie rzeczy – a wszystkie związane są z pieniędzmi. Uważam, że już czas, abyśmy zdobyły pewną wiedzę w tej dziedzinie.

Czy twierdzę, że kobiety są głupie? Absolutnie nie. Nic bardziej błędnego. Mówię, że robimy różne niewiarygodnie głupie rzeczy. I większość z nich jest bezpośrednio związana z pieniędzmi.

Oto krótka lista głupich rzeczy, które robi wiele z nas, kobiet, gdy w grę wchodzą pieniądze.

• Wychodzimy za mąż dla pieniędzy.

• Pozostajemy w złych małżeństwach lub związkach, ponieważ boimy się, że same nie poradzimy sobie finansowo.

• Pozwalamy, żeby mężczyzna podejmował wszystkie najważniejsze decyzje finansowe.

• Akceptujemy mit, że mężczyźni lepiej radzą sobie z pieniędzmi.

• Akceptujemy mit, że mężczyźni są lepszymi inwestorami.

• Nie kwestionujemy decyzji finansowych mężczyzny, ponieważ nie chcemy wprowadzać niepotrzebnego zamieszania i zranić jego ego.

• Słuchamy porad rzekomych ekspertów, ponieważ myślimy, że nie jesteśmy wystarczająco mądre.

• Siedzimy cicho dla świętego spokoju.

• Czekamy zbyt długo, ponieważ (przynajmniej od strony finansowej) jest nam wygodnie.

• Nasi partnerzy zostawiają nas dla młodszych kobiet, ponieważ czekamy zbyt długo.

• Mamy nadzieję, że nasz mężczyzna się zmieni.

• W życiu zadowalamy się tym, że jest dobrze, choć tak naprawdę chcemy, żeby było wspaniale.

• Mężczyzna się zgubi, ale nie zapyta o drogę… a my idziemy za nim.

• Nie doceniamy siebie.

• Znosimy wszystkie niesprawiedliwości w pracy w imię wypłaty.

• Czujemy się winne, że pracujemy po godzinach i nie jesteśmy z dziećmi.

• Nie dostajemy awansu, który się nam należy… i pozostajemy w pracy.

• Zgadzamy się na niższą płacę niż mężczyźni, a często wykonujemy taką samą pracę jak oni.

• Opuszczamy mecze i przedstawienia naszych dzieci, bo musimy pracować.

• Często patrzymy w przyszłość i myślimy: „Pewnego dnia…”.

Większość z nas zrobiła jedną lub więcej z tych głupich rzeczy. Chodzi o to, że wiele z nas zaprzedaje swoje dusze w imię pieniędzy. Prawdziwą zbrodnią jest to, w jaki sposób odbija się to na naszym szacunku dla samej siebie, na naszej pewności siebie i na poczuciu własnej wartości.

Tak, ta książka mówi o kobietach i inwestowaniu, ale tak naprawdę jest też o czymś więcej, mianowicie o kobietach, które przejmują kontrolę nad własnym życiem. Mówi o godności. O szacunku dla samej siebie.

Mężczyzna, rodzina, firma lub rząd

Pierwsza wersja podtytułu tej książki brzmiała: „Dla kobiet, które koniecznie chcą być wolne finansowo i nie chcą być uzależnione od mężczyzny, rodziny, firmy czy rządu”. To w rzeczywistości jest istotą tej książki. Na przestrzeni dziejów kobiety uczono i od nich oczekiwano, że ich finansowy byt będzie zależał od kogoś innego. Dziś znalezienie się w takiej sytuacji może być niebezpieczne. Czasy zdecydowanie się zmieniły.

Mężczyzna

Historia dowodzi, że niemożliwe jest mówienie o mężczyznach, kobietach i pieniądzach bez nawiązywania do tematu seksu. Seks, pieniądze i kobiety są ściśle powiązane i często nie zauważamy nawet wpływu, jaki te czynniki mają na siebie, ponieważ przez pokolenia wychowywano nas tak, aby przyjmować to za normę w naszym społeczeństwie.

Gdy kończymy 16 lat – niektóre z nas nawet wcześniej – my jako kobiety lub dziewczyny zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, jak ogromną władzę mamy nad mężczyznami – tę władzę daje nam potęga seksu. Podczas gdy większość nastoletnich chłopców jest wciąż niezdarna i głupkowata – zachowują się jak szczeniaki z dużymi łapami, my, dziewczyny zaczynamy zauważać, że chłopcy, a także mężczyźni patrzą na nas inaczej… przez pryzmat seksualności. Często, gdy jesteśmy bardzo młode, zaczynamy spostrzegać, że dorośli mężczyźni uśmiechają się do nas, niektórzy gwiżdżą, niektórzy nawet się zalecają, a inni po prostu gapią się i ślinią.

Jestem przekonana, że każda z nas przypomina sobie „tę dziewczynę” w swojej klasie, tę, która była bardziej rozwinięta niż pozostałe. W mojej klasie była to Melody. W wieku 14 lat wiedziała, że jest inna, że ma przewagę nad resztą dziewczyn i obnosiła się ze swoją nowo odkrytą seksualnością. Gdy byłyśmy w ósmej klasie, Melody umawiała się na randki z chłopakami z ogólniaka. Wiedziała, jak przyciągnąć uwagę mężczyzn.

Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że przypadek Melody stanowi wyjątek, a nie regułę. Jednak większość z nas, jeżeli jesteśmy szczere, przyzna, że dokładnie wie, jak potężna może być nasza młodzieńcza seksualność. Mały flirt może doprowadzić nas bardzo daleko.

To ta potrzeba seksualna, którą odczuwają mężczyźni, już na początku daje nam, kobietom tę ogromną władzę oraz zaczyna kształtować nasze poglądy na temat tego, co robić i jak postępować, aby dostać to, czego chcemy. Działać w ten sposób można dopóty, dopóki jesteśmy młode i atrakcyjne seksualnie. Ale czas płynie i wszystko się zmienia.

Punkt zwrotny

Miałam wtedy 14 lat. Pewnego dnia wróciłam ze szkoły i usłyszałam, jak mama rozmawia w jadalni z jedną ze swoich najlepszych przyjaciółek. Gdy weszłam, mama zobaczyła mnie kątem oka i dała mi znak, żebym nie przeszkadzała i dała im spokojnie porozmawiać. Weszłam do kuchni, żeby coś zjeść. Wyjmując kartonik mleka z lodówki, przypadkiem usłyszałam ich rozmowę.

Jasne było, że przyjaciółka mamy, Gloria, była bardzo zmartwiona.

– Wiedziałam, że mamy swoje problemy – mówiła. – Ale przez wzgląd na nasze dzieci, nie myślałam, że naprawdę mnie opuści.

– Co powiedział? – zapytała mama.

– Powiedział, że od roku spotyka się z kimś na mieście – z o wiele młodszą kobietą. Stwierdził, że ona sprawia, iż czuje się jak bohater. Najwyraźniej przy mnie czuje się rozczarowany.

– Czy wiedziałaś o tym romansie? – usłyszałam głos mamy.

– Szczerze mówiąc, podejrzewałam, że coś się dzieje, ale tak naprawdę nie chciałam wiedzieć. Miałam tylko nadzieję, że to jest krótki romans i że wszystko w końcu wróci do normy.

– Czyli w głębi duszy o tym wiedziałaś? – upewniła się mama.

– Tak, chyba tak. Po prostu nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli – wyznała Gloria. – Od lat w naszym małżeństwie nie układało się najlepiej. Z upływem czasu łączyło nas coraz mniej. On miał swoją karierę, a ja miałam dzieci. On podróżował w interesach, a ja zostawałam w domu.

– Więc jeśli w twoim małżeństwie się nie układało i ty wiedziałaś, że on ma romans, to dlaczego nie odeszłaś?

– Z powodu dzieci – szybko odpowiedziała Gloria.

– Dzieci? – mama zapytała zaskoczona. – Gloria, twoje dzieci są już dorosłe. Twój syn właśnie skończył studia. Tu musi chodzić o coś więcej niż dzieci.

Gloria zawahała się przez chwilę, po czym odrzekła cicho:

– Nie odeszłam z powodu pieniędzy. Chociaż nasze małżeństwo nie było dobre, przynajmniej nie musiałam martwić się o finanse. Byłam przerażona na myśl o tym, że nagle będę musiała radzić sobie sama. Nie pracowałam przez 20 lat. Nie wiem, czy sama sobie poradzę. To prawda, nasze małżeństwo rozpadało się od lat, ale jego zaletą, choć jedyną, było to, że czułam się bezpiecznie pod względem finansowym.

Słyszałam, jak Gloria zaczęła płakać.

– Po prostu nie wiem, co ja teraz zrobię. Przerażające jest to, że mam 45 lat, jestem zdana na siebie i sama będę musiała się utrzymać. Nawet przez moment nie myślałam, że kiedyś znajdę się w takiej sytuacji.

Odstawiłam karton mleka do lodówki i poszłam do swojego pokoju. Wchodząc po schodach, usłyszałam, jak przyjaciółka mamy mówiła:

– Po prostu nie wiem, czy zdołam zadbać o siebie pod względem finansowym.

Te słowa naprawdę poruszyły we mnie czułą strunę.

Pomyślałam sobie: „Oto kobieta, która jest nieszczęśliwa w małżeństwie i znosi to wszystko, ponieważ jej byt finansowy tak bardzo zależy od jej męża”. W tamtym momencie uświadomiłam sobie, że życie niekoniecznie jest bajką, w której żyje się długo i szczęśliwie, choć dotąd wierzyłam, że tak jest. Pamiętam, że tamtego dnia podjęłam decyzję i powiedziałam sobie: „Nigdy nie będę uzależniać moich finansów od żadnego mężczyzny ani nikogo innego”. I ta myśl przyświeca mi przez całe życie.

Może już czas zmienić zasady

Nie myślcie tylko, że jestem wrogo nastawiona do mężczyzn. Lubię ich. Po prostu nie chcę być od nich zależna finansowo. A dziś w takiej właśnie sytuacji jest wiele kobiet.

Zbyt często spotykam rozwiedzione 40-letnie lub 50-letnie kobiety, które zmagają się z rzeczywistością. Ich historie są do siebie podobne: „Gdy byliśmy młodzi, byliśmy tacy szczęśliwi. Potem zaczęliśmy się od siebie oddalać. I zostawił mnie dla młodszej kobiety. Po raz pierwszy w życiu jestem zdana sama na siebie”.

Ja mam dużo szczęścia. Moi rodzice zawsze byli dla mnie cudownymi wzorami do naśladowania. Są ze sobą od ponad 50 lat. Podziwiam ich, bo zawsze stanowili dla mnie przykład oraz nauczyli mnie tego, jak stworzyć trwałe, pełne miłości i szacunku małżeństwo.

Niestety wiele związków nie wytrzymuje próby czasu. Wskaźnik rozwodów rośnie; jedno małżeństwo na dwa kończy się rozwodem. Nie mówię, żeby planować w swoim związku rozstanie, ale by myśleć realistycznie i zadbać o swoje finanse tak, aby odnieść sukces bez względu na to, co przyniesie przyszłość. Jeżeli chodzi o Glorię, to nie miała „planu B”. Miała tylko jedno założenie – pozostać w małżeństwie za wszelką cenę w zamian za wygodne życie materialne.

Postępowanie polegające na używaniu młodości i seksapilu, aby zdobyć uwagę i wpływy, których pragnęłyśmy, po to żeby dostać to, czego chciałyśmy, dla wielu z nas sprawdzało się, gdy miałyśmy po 20 i 30 lat. Nie jest to jednak dobry sposób na życie, gdy się jest w wieku 40, 50 lub 60 lat. Marnujemy czas, myśląc, że mężczyźni się zmienią. Już pora, abyśmy to my, kobiety się zmieniły. Sposób postępowania, który się sprawdzał, kiedy byłyśmy młode, traci moc, gdy robimy się starsze.

I dla wielu z nas już czas, żeby go zmienić. A pieniądze odgrywają kluczową rolę w tym równaniu. Tak jak seks dawał nam władzę, gdy byłyśmy młode, tak pieniądze dają nam kontrolę, gdy się starzejemy.

Katharine Hepburn podsumowała to najlepiej:

Kobiety, jeśli macie wybór pomiędzy pieniędzmi a seksapilem, wybierzcie pieniądze. Z biegiem lat te pieniądze staną się waszym seksapilem.

Czasy się zmieniły pod wieloma względami i my, kobiety, musimy zmienić się razem z nimi. Ta książka ma w tym właśnie pomóc – zawiera wskazówki prowadzące do zmiany. Jeżeli jesteś przekonana, że Twoją najlepszą strategią finansową jest sytuacja, w której mężczyzna zapewnia Ci utrzymanie aż do śmierci, to życzę powodzenia. Pozostałym kobietom, które są gotowe poczynić w swoim życiu pewne zmiany, które chcą mieć nad nim większą kontrolę i które są gotowe podjąć działanie, oferuję alternatywę.

Rodzina

Niektóre z nas mają ten luksus, że mogą liczyć, iż majątek ich rodziny zapewni im byt przez lata. Jednak osoby takie z pewnością nie należą do większości. Kilka spośród moich przyjaciółek zamiast oczekiwać, że o ich utrzymanie zadbają ich rodziny, same troszczą się o swoich bliskich. Jedna znajoma z Honolulu przyjęła pod swój dach chorą matkę, która nie mogła już sama o siebie zadbać, i stała się jej głównym opiekunem. Było to nie tylko kosztowne, ale i czasochłonne i z tego powodu kobieta ta straciła dość dużą część dochodu z pracy.

Inna znajoma płaci osiem tysięcy dolarów miesięcznie za pobyt matki w domu spokojnej starości. Nigdy nie planowała, że znajdzie się w takiej sytuacji.

Pewna kobieta w mieście Scottsdale w stanie Arizona niedawno, po śmierci matki, odziedziczyła dom rodzinny. Jej rodzice mieszkali w tym domu przez 30 lat. Problem polegał na tym, że przez te 30 lat jego wartość tak bardzo wzrosła, że przejmując dom, kobieta ta była zmuszona do zapłacenia olbrzymiego podatku od nieruchomości. Nie stać jej było na pokrycie wszystkich kosztów związanych z domem i w rezultacie musiała go sprzedać, żeby zapłacić podatki, co sprawiło, że ze spadku prawie nic jej nie zostało.

Oto jeszcze jeden scenariusz, jaki niedawno przedstawiła mi inna kobieta, Susan, a który właściwie staje się coraz bardziej powszechny.

Za życia ojciec Susan zgromadził znaczny majątek w nieruchomościach, biznesach i akcjach. Matka Susan zmarła, a ojciec powtórnie się ożenił. Po jakimś czasie zapadł na nieuleczalną chorobę i w czasie, gdy był w szpitalu na łożu śmierci, jego nowa żona skłoniła go do zmiany testamentu tak, aby to jej przepisał cały swój majątek. Całkowicie usunęła Susan i jej rodzeństwo z testamentu. Gdy małżonek zmarł, Susan nie dostała nic z pokaźnego majątku swojego zamożnego ojca.

Kiedy podaję te przykłady, nie chodzi mi o to, by wyliczać wszystko, co może się nie udać. Chcę jedynie podkreślić, jak istotne jest, by być przygotowaną na wszelką ewentualność. Pragnę też zachęcić Was do mówienia sobie prawdy o tym, od kogo lub od czego zależy Wasza finansowa przyszłość.

To, co się dzieje w firmach i rządzie, jeszcze bardziej uwypukli dodatkowe powody, dla których poleganie na własnej rodzinie dla uzyskania w przyszłości wsparcia finansowego może nie być Twoim optymalnym wyborem.

Firma lub rząd

Time Magazine w numerze z 31 października 2005 roku opublikował artykuł, którego nagłówek brzmiał: The Great Retirement Ripoff (Wielkie oszustwo emerytalne). W podtytule czytamy: „Miliony Amerykanów, którzy myślą, że otrzymają świadczenia emerytalne, czeka PRZYKRA NIESPODZIANKA. Jak korporacje okradają obywateli – z pomocą Kongresu”. Artykuł wyjaśnia, w jaki sposób największe amerykańskie firmy wykorzystały lub dosłownie ukradły środki emerytalne swoich pracowników. Przyjęte przez rząd przepisy pozwoliły firmom zwyczajnie odstąpić od obietnic złożonych pracownikom, że będą im zapewniały wypłatę comiesięcznych świadczeń emerytalnych oraz świadczeń zdrowotnych do końca ich życia.

W dalszej części artykułu czytamy: „We własnym śledztwie magazyn TIME ustalił, że na długo przed tym, jak pracujący obecnie Amerykanie osiągną wiek emerytalny, decyzja Kongresu w sprawie polityki, która faworyzuje interesy korporacji oraz interesy specjalne ponadpracownicze, doprowadzi miliony starszych Amerykanów – większość z nich to kobiety – do ubóstwa, sprawi, że kolejne miliony staną na skraju nędzy, oraz wszystkim poza ludźmi zamożnymi zamieni lata emerytalne w czas niedostatku”.

Oto, co przyciągnęło moją uwagę, gdy czytałam ten artykuł. Autor przedstawił pięć przypadków ludzi, którzy padli ofiarą tych problemów emerytalnych. Wszystkie te osoby to kobiety. Jedna z nich mając 69 lat, straciła miesięczny dodatek w wysokości 1200 dolarów, który przyznano jej po śmierci męża (zmarł podczas wykonywania pracy). Dziś zbiera aluminiowe puszki, żeby zarobić dodatkowe 60 dolarów miesięcznie, aby przetrwać.

Inna kobieta przez 35 lat pracowała dla Polaroid Corporation, zaczynając jako pracownik biurowy i pnąc się po kolejnych szczeblach w firmie, aż otrzymała funkcję członka zarządu. Uczestniczyła w akcjonariacie pracowniczym (ESOP). Przeznaczała 8% swojej pensji, żeby zapłacić składki na ten plan w oczekiwaniu, że gdy sprzeda swoje akcje, będzie miała tysiące dolarów na emeryturę. Wartość akcji firmy gwałtownie spadła i z powodu kiepskich decyzji biznesowych oraz ingerencji Kongresu kobieta ta straciła około 100–200 tysięcy dolarów. Dodatkowo spodziewała się dziesiątek tysięcy dolarów w postaci wypłat środków emerytalnych i świadczeń. Po zakończeniu pracy, mając 60 lat, otrzymała jednorazowy czek w wysokości 47 dolarów.

Wszystkie kobiety przedstawione w tym artykule myślały, że mają zapewnione bezpieczeństwo finansowe na emeryturze. Okazało się jednak, że czeka je bieda. To oburzające. I naprawdę nie ma żadnych oznak tego, że system emerytalny zostanie w przyszłości wskrzeszony. Prawdopodobnie przejdzie do historii.

Sytuacja ta nie dotyka jedynie kobiet, ale przytrafia się także niezliczonym mężom i innym członkom rodzin. Kryzys ten nie dotyczy tylko jednej płci.

Tak więc powtarzam – jeżeli liczysz, że Twój mąż lub rodzina zadbają o Twoje finanse, to weź powyższe kwestie pod rozwagę.

Rząd – jeśli chodzi o rząd, to zarówno system ubezpieczeń społecznych, jak i system ubezpieczeń zdrowotnych są zasadniczo w stanie bankructwa. Nie wiem, czy kiedykolwiek będą mogły wyjść z tych kłopotów. Większość badań wskazuje, że kobiety i mężczyźni w wieku 20 i 30 lat już dziś są świadomi tego, że gdy przejdą na emeryturę, to w systemach tych może już nie być środków na wypłatę ich świadczeń. Tak jak w wypadku planów emerytalnych rząd nie jest w stanie spełnić obietnic złożonych ludziom, którzy przez całe życie płacili składki na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne.

To Twój wybór

Czy zatem mężczyzna, rodzina, firma lub rząd mogą zapewnić Ci byt w przyszłości…? Ja po prostu bym na to nie liczyła. Nie postawię mojej całej finansowej przyszłości na coś, nad czym nie mam pełnej kontroli.

Sprowadza się to jedynie do podjęcia decyzji: czy poszukuję dla siebie finansowej niezależności, czy finansowej zależności? To świadomy wybór. Jeśli wybierzesz finansową zależność, to wiedz, że się zgadzasz, aby ktoś inny w Twoim życiu był odpowiedzialny za Twój finansowy byt, i akceptujesz dobre i złe konsekwencje, które mogą z tego wynikać.

Z drugiej strony, jeśli zdecydujesz się na finansową niezależność, to przedłożysz długotrwałą wolność ponad krótkotrwałą wygodę. Wybierasz trudniejszą drogę w tej chwili – drogę, której wiele kobiet nie bierze pod uwagę – aby iść łatwiejszą, dającą satysfakcję drogą w przyszłości.

Jestem przekonana, że każda kobieta, która naprawdę zaangażuje się w przejęcie kontroli nad swoimi finansami, odniesie sukces. Kobiety robią to codziennie.

Ta książka poświęcona jest finansowej niezależności, ponieważ wierzę, że kluczem do wolności kobiet jest w pierwszej kolejności zdobycie finansowej wolności.

Bogata Kobieta

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

już nie ufam pamięci… ale porażkę zamienię w sukces… czerwiec 27, 2008

Zaszufladkowany do: prywatniej — elemiah @ 10:00 pm
Tags: ,

Jak porażkę zamienić w sukces?

Pisałam już o tym w poprzednich postach ( krok 7 do sukcesu przez porażki) Właśnie zmierzam się z tym problemem… Moja dzisiejsza porażka nie jest obiektywnie duża, ale dla mnie strata, którą właśnie poniosłam ma znaczenie… Poza tym najlepiej zaczynać od małych spraw, bo małe zmiany robią ogromną różnicę.. (.Olbrzymie kroki Olbrzymów)

Pisałam niedawno o szkoleniu z Modelowania prowadzone przez Maćka Wieczorka. Zapisałam się na nie już dawno i bardzo się na nie cieszyłam. Właściwie to nie mogłam się go doczekać… Cóż odbyło się ono dziś, a ja na nim nie byłam – z bardzo głupiego powodu. Zwyczajnie pomyliłam dni… Owszem wiedziałam, że szkolenie jest 27 czerwca, ale z nie wiem dlaczego myślałam, że to będzie w sobotę… i dziś o 20 zorientowałam się, że popełniłam błąd…

Jestem na siebie zła… Bardzo zależało mi na tym, żeby tam być. Chciałam nauczyć się czegoś nowego, poznać nowych ludzi, zobaczyć jak wyglądają szkolenia prowadzone przez Maćka, nabrać energii do działania…

Więc co teraz mogę zrobić?

Po pierwsze nie mogę poddać się emocjom, muszę spojrzeć na sprawę obiektywnie… Powinnam kontrolować emocje i nie dopuścić by emocje kontrolowały mnie…

Po drugie muszę zadać sobie pytanie: co zrobić aby więcej do tego nie dopuścić?

1. 1. Nie powinnam ufać swojej pamięci, tylko sprawdzać wszelkie terminy (przez ten błąd omal nie przegapiłam egzaminu – mam go jutro, a myślałam, że pojutrze :/)

2. 2. Kartki „przypominajki” powinny być przyklejone w widocznym miejscu i zawierać dokładną datę, dzień tygodnia, godzinę i dokładne miejsce.

3. 3. Używać funkcji przypomina w telefonie.

4. 4. Nie poddawać się!!! Porażki ponoć to zakamuflowane okazje… – właśnie to usłyszałam we fragmencie „Myśl i bogać się” Napoleona Hilla czytanego przez Wandę Loskot – polecam…

Coś jeszcze?

Ufff trochę mi ulżyło…

aaa i zamieniłam negatywną energię w działanie… napisałam ogłoszenia, wydrukowałam i pojechałam wywiesić w różnych punktach miasta… od czegoś trzeba zacząć… w końcu niesfornych dzieci jest dużo trzeba tylko uświadomić rodziców, że można to zmienić…

Jeszcze nie zamieniłam porażki w sukces, ale zrobiłam pierwszy krok, a każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku…

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Szybkie notowanie za pomocą map myśli czerwiec 27, 2008

autorem artykułu jest Paweł Sygnowski

WSTĘP

W naszych czasach, czasach coraz większej konkurencji między poszczególnymi osobami w „wyścigu szczurów” coraz bardziej palące staje się kwestia wykorzystania naszych możliwości, naszego potencjału. Wiedza o tym i jej praktyczne stosowanie pozwoli od razu, niemalże na samym starcie wyprzedzić większość innych osób, naszych konkurentów, czy to do jakiegoś stanowiska pracy, przetargu, konkursu – do czegokolwiek. Jednym z takich istotnych czynników, który potrafi wyznaczyć naszą przyszłą rolę i pozycję w świecie, jest notowanie.

Obracając się, czy to w świecie prywatnym, czy zawodowym, ciągle spotykamy się i ciągle będziemy spotykać się z informacjami, które musimy – w pewnym celu – zapamiętać. Naturalną reakcją, jest zapisywanie tych wszystkich ważnych informacji w celu uchronienia się przed ich zapomnieniem. Jednakże zwykłe, standardowe notatki, które większość z nas robiła i dalej robi, albo doskonale pamięta ze szkoły, nie spełniają swojego zadania. W praktyce okazują się one trudne do późniejszego odszyfrowania (odczytania), dużo czasu zajmuje ich opracowanie, trudno się skoncentrować na ich tworzeniu, są długie, nudne i wymagają dużo czasu, aby zapoznać się z ich treścią. Dlaczego tak jest? Głównym powodem, jest fakt, że standardowa notatka, jest tworzona niezgodnie z zasadami działania naszego mózgu.

MAPY MYŚLI

Tzw. „mind mapping”, czyli notowanie nielinearne, zwane także notowaniem map myślowych, jest powszechnie obecnie uznawanym sposobem na tworzenie szybkich notatek zgodnie z zasadami działania naszego mózgu, co gwarantuje łatwość uczenia się z takich notatek oraz wysoki poziom zapamiętywania określonych informacji. Ten sposób notowania znany był także w przeszłości (np. przyjmuje się, że taki sposób notowania występował już u ludzi z epoki jaskiniowej, którzy używali pisma obrazkowego). Największe zasługi w jego spopularyzowaniu położył Tony Buzan, który obecnie uznawany jest za właściwego twórcę tego sposobu notowania.

Notowanie za pomocą map myśli, jest przede wszystkim szybsze od standardowego sposobu notowania, gdyż wcale nie notujemy wszystkiego, co czytamy/słyszymy. Spośród całego gąszczu przekazywanych nam informacji, notujemy tylko to, co jest dla nas ważne, istotne i potrzebne, pomijając całą resztę (nawet znaczną część) informacji. Ponadto, cały proces notowania trwa nieporównywalnie krócej, niż gdybyśmy mieli zapisać te same informacje w postaci notatki linearnej. Dzieje się tak dlatego, że mapy myśli, to sposób notowania umowny, skrótowy i bardzo indywidualny.

Indywidualizm naszej notatki przejawia się zastosowaniem różnego typu elementów, których nie zna „zwykłe notowanie”. Mam tutaj na myśli choćby: stosowanie kolorów, obrazów, skojarzeń, rysunków, symboli, logiki, swoistego porządku, organizacji, atrakcyjności wizualnej. To wszystko sprawia, że z takiej kolorowej, barwnej i ciekawej notatki o wiele łatwiej i lepiej zapamiętuje się informacje, a także się z niej uczy.

Ponadto ten sposób notowania wymusza wręcz pełną koncentrację na akcie jej tworzenia, a co za tym idzie, na studiowanym temacie, zagadnieniu. Notowanie staje się o wiele zabawniejsze i ciekawsze. Połączenie aktywności lewej i prawej półkuli za pomocą połączenia organizacji treści notatki z symbolami, kolorami i rysunkami. To wszystko daje pełne pole dla popisu Twojej aktywnej kreatywności.

ZWYKŁE NOTOWANIE

Zanim przejdziemy do omawiania sposobu notowania za pomocą mapy myśli, zastanówmy się dlaczego zwykłe notowanie nie spełnia swoich zadań, jakie mu stawiamy, czyli dlaczego nie warto notować tak, jak dotychczas?

Podstawowe wady zwykłej, linearnej notatki, to:

- NIECZYTELNOŚĆ – zwykle staramy się zapisać wszystkie informacje, które przekazuje nam np. pan profesor w czasie swojego wykładu. Siłą rzeczy musimy to robić szybko i rzeczywiście notujemy ogromne ilości informacji bardzo, bardzo szybko. Ale jaki jest tego efekt? Zapisujemy wszystko bardzo niewyraźnie, używamy różnych skrótów, symboli, odsyłaczy tworzonych dla potrzeb chwili. To sprawia, że wracając później do takiej notatki, nie potrafimy jej odczytać i/lub nie potrafimy odszyfrować zapisanych symboli, odsyłaczy – to co było dla nas zupełnie oczywiste w momencie zapisu, później staje się wielką zagadką. Ponadto notowanie dużych ilości informacji na małej kartce papieru sprawia, że jej treść nie jest przejrzysta, dlatego też później trudno nam się w niej rozeznać. Nie wiemy za bardzo, jakie zagadnienia zawierają się w danym punkcie, który punkty dotyczą którego tematu itp. Końcowy efekt: nie możemy się z takiej notatki efektywnie i szybko uczyć.

- CZAS – zapisywanie dużej ilości informacji, wymaga czasu i to dużego odcinka czasu. To zrozumiałe, ale sęk w tym, że zapisując wszystko, „jak leci” (czy też raczej jak to słyszymy lub o tym czytamy) tracimy niepotrzebnie mnóstwo czasu, gdyż tworzenie notatki np. Z danego wykładu może zająć nam dokładnie tyle samo czasu, ile trwał ten cały wykład. A gdzie czas na przejrzenie, poprawienie i uzupełnienie naszej notatki, tak aby upewnić się, że wszystko jest jasne i przejrzyste? Brak tego czasu, co później kończy się niemożliwością jej „odszyfrowania”.

- PROBLEM Z KONCENTRACJĄ – czy potrafisz wysiedzieć bez wiercenie się i uczucia znudzenia na wykładzie, który dotyczy zupełnie obcego i nie interesującego Cię tematu? Na pewno NIE. Dlaczego więc sądzisz, że w czasie tworzenia zwykłej notatki w którymś momencie nie stracisz swojej koncentracji na tym, co np. mówi wykładowca i tym samym część twojej notatki szlag trafi? Pomyśl o tym.

- BRAK SELEKCJI MATERIAŁU – notując wszystko, tak jak słyszymy/czytamy, nie jesteśmy w stanie dokonać żadnej selekcji materiału, na to co jest nam naprawdę potrzebne i na to, co jest nam zupełnie nie potrzebne. Końcowy efekt tego, jest taki, że notujemy zupełnie nie potrzebne nam informacje. Dlaczego? Bo nie wiemy co jest ważne. Przed rozpoczęciem swojego wykładu pan profesor nie powie przecież (zwykle), że to i to, jest bardzo ważne, a tamto będzie na kolokwium, a reszta, to „lanie wody” i nie warto się na tym nawet zatrzymywać, prawda? A co my robimy? Zapisujemy (przepraszam – notujemy) wszystko, co mówi, bo a nuż to też będzie wymagane.

To są właśnie główne wady zwykłego notowanie. Nie są to na pewno wszystkie, ale już ich pobieżny przegląd daje pojęcie o tym, że zwykłe notowanie zamiast pomagać nam w nauce, może ją nam skutecznie utrudnić, a nawet uniemożliwić. Po co się niepotrzebnie męczyć, skoro o wiele lepsze efekty można osiągnąć zmieniając po prostu sposób notowania?

MAPY MYŚLI – KROK PO KROKU

Zamierzając efektywnie notować na sam początek należy sobie uświadomić, że skoro od teraz twoje notatki, mają być prawdziwymi notatkami, z których można się naprawdę uczyć, to musisz tworzyć je w zupełnie inny sposób, niż do tej pory. Zanim przejdziemy do omawiania tegoż sposobu, skoncentrujmy się na kwestii pewnych ogólnych zasad, których stosowanie stanowi – tak jakby – pierwszy, prawdziwy, porządny krok na drodze do efektywnego notowania.

A więc pamiętaj, że tworząc swoją notatkę musisz przede wszystkim przedstawiać informacje w taki sposób, w który je zrozumiesz. Jeśli wiesz o co chodzi, to nie przepisuj w notatce dosłownego brzmienia np. pewnej definicji, ale napisz własnymi słowami, o co w niej chodzi. To jest generalna zasada. Parafrazuj informacje, czyli zamieniaj je na łatwe do zrozumienia, doskonale Tobie znane obrazy pewnych sytuacji i/lub czynności, które potrafisz sobie z łatwością wyobrazić.

Zastosowanie tej zasady w praktyce stanowi standardowe połączenie pracy lewej półkuli z prawą, gdyż w takim układzie prawa półkula generuje określone obrazy, które służą jako pewien łącznik – takie swoiste „spoiwo” – dla informacji zgromadzonych w lewej półkuli.

Kolejna istotna zasada, to porządek, hierarchia, uporządkowanie, ustrukturyzowanie – jakbyś tego nie nazwał chodzi oto, aby twoja notatka, była porządna i poszczególne informacje dotyczące tego samego zagadnienia były zapisane w tej samej części notatki, a nie porozrzucane w różnych miejscach/

Zrozumienie wiąże się z pewnym nakazem, w myśl którego, możesz zapisywać tylko te informacje, które rozumiesz, tak aby w końcowym efekcie cała notatka była zapisana tylko takimi właśnie informacjami. W przeciwnym razie może to zupełnie uniemożliwić Ci nauczenie się czegoś ze swojej notatki, gdyż np. pewna, drobna informacja, której nie rozumiesz stanowi podstawę dla pozostałych informacji, których nie zrozumiesz, bez zrozumienia tejże drobnej podstawy.

ZASADY TWORZENIA

Na sam początek przygotuj sobie czystą kartkę papieru bez żadnych linii, marginesów, kratek itp. rzeczy. W zupełności wystarczy Ci kartka standardowego formatu, czyli A4. Notuj na kartce położonej w orientacji poziomej, to znaczy, że jej długość jest większa od wysokości. Takie położenie znacznie ułatwi Ci samo notowanie z uwagi na to, że ludzkie oczy więcej i lepiej widzą właśnie w poziomie, niż w pionie.

Na samym środku kartki papieru zamieszczamy główny temat naszej notatki. Może on zostać przedstawiony w dowolny sposób, czyli za pomocą jakiegoś słowa, skojarzenia, wyrazu, symbolu, rysunku, czy dowolnego innego elementu. Ważne, aby określenie głównego tematu nie pozostawiało żadnych informacji, że chodzi właśnie o ten jeden, ściśle określony temat. wskazane jest, aby przedstawienie tegoż tematu było jak najbardziej żywe, kolorowe i ciekawe. Pozwoli to znacznie uatrakcyjnić wizualnie samą notatkę, jak i zorientować się później w jej treści.

Następnym krokiem, jest nakreślenie grubych linii od naszego centralnego tematu. Każda taka linia będzie reprezentować oraz dotyczyć osobnego zagadnienia, myśli, idei, czy tematu zawierającego się, czy też składającego się na nasz centralny temat. Te linie mogą być takiego samego koloru, ale wcale nie muszą. Zastosowanie różnych kolorów dla każdego pojedynczego podtematu znacznie ułatwi późniejsze zorientowanie się w treści naszej notatki. Grubość tych linii odchodzących od tematu centralnego ma za zadanie wskazywać na ważność poszczególnych pod tematów. Możne je wszystkie narysować w mniej więcej takiej samej grubości, ale można także wprowadzić rozróżnienie wedle ich ważności dla nas w naszej określonej sytuacji (np. pan profesor w czasie wykładu może oświadczyć, że spośród poruszonych przez niego zagadnień najważniejsze są te i te, a reszta jest mniej ważne, ale także będzie wymagana na egzaminie).

Na wykreślonych liniach odchodzących od tematu głównego, należy teraz napisać czego dana linia będzie dotyczyć. Można to zrobić za pomocą liter, wyrazów. można to także wyrazić rysunkiem, symbolem, jakimś wzorem itd. Wszystko jedno jak to zrobisz, ważne, żebyś dokładnie wiedział, jakiego zagadnienie ta dana linia odchodząca od tematu centralnego dotyczy.

Jeśli masz już wszystko gotowe, to w następnej kolejności od linii odchodzących od głównego tematu należy dorysować następne linie, które będą dotyczyć określonych podtematów.

Dla jasności: najpierw mamy na środku kartki temat główny, od głównego tematu odchodzą linie symbolizujące główne tematy, idee, zagadnienia składające się na ten główny temat, a od nich z kolei odchodzą cieńsze linie składające się na podtematy podzielone na poszczególne idee, punkty i zagadnienia.

Istotną kwestią dla zaprowadzenie porządku i przejrzystości twojej notatki, jest zastosowany kolor dla poszczególnych linii. Jeśli wszystkie te grube linie bezpośrednio odchodzące od głównego tematu, narysowałeś jednym i tym samym kolorem, to linie od nich odchodzące narysuj już zupełnie innym kolorem oraz niech te linie będą zdecydowanie cieńsze od tych od których odchodzą. Z kolei, jeśli te grube linie, które bezpośrednio odchodzą od tematu centralnego narysowałeś różnymi kolorami, to już się tego trzymaj. A więc linie odchodzące od głównych linii rysuj takim samym kolorem, ale zdecydowanie cieńsze, gdyż to wskaże, co jest częścią składową czego.

Warto jeszcze zauważyć, że swoją notatkę zawsze możesz znacznie rozbudować dodając w dowolnym czasie zupełnie nowe gałęzie, elementy, rysunki itd.

ZASADY NOTOWANIA

Znasz już podstawowe zasady tworzenia notatki w postaci mapy myśli. Teraz poznasz podstawowe zasady, których należy przestrzegać w czasie notowania w tej formie.

- IM SZYBCIEJ, TYM LEPIEJ – notatkę należy tworzyć szybko i sprawnie bez zbędnego zastanawiania się, czy warto zapisać to, czy dobrze to zapisałem, albo może mogłem to zrobić lepiej, albo coś zmienić, ulepszyć, inaczej zapisać? To wszystko są zbędne dywagacje, które bardziej przeszkadzają niż pomagają Ci w notowaniu. Tworzenie map myśli, jest szalenie kreatywną pracą, a w niej ważny jest swobodny przepływ myśli. Zastanawiając się nad czymś, skutecznie hamujesz ten proces, co może prowadzić do dużych trudności w notowaniu. Zauważ jednak, że w takim przypadku gdy np. tempo danego wykładu z którego robisz notatkę, jest bardzo szybkie, tylko i wyłącznie równie szybkie notowanie zapewni Ci to, że faktycznie zapiszesz, zanotujesz wszystkie niezbędne informacje, tak aby treść tegoż wykładu mieć opanowaną. Właśnie w tym celu należy posługiwać się tymi wszystkimi zwrotami, skojarzeniami, skrótami, symbolami, rysunkami, grafami i czym tylko możesz, aby obrazowo, skrótowo oddać myśl, twierdzenie, definicje, jakieś zagadnienie tak, aby później można było je szybko i bez problemu przyswoić sobie. Jak to możliwe? Zwróć uwagę, że treść każdego wykładu, każdej książki, nie stanowi tylko esencja informacji na określony temat, ale większość tejże treści stanowi tzw. „zapełniacze”, czyli wszystkie przykłady, ilustracje, refleksje, opisy itp. Słowem wszystko to, co – w założeniu – ma pomóc Ci zrozumieć coś, jakiś dany punkt, zagadnienie, temat itp. Siłą rzeczy bardzo łatwo domyśleć się, że wcale nie chodzi oto, aby wszystkie te zbędne „dywagacje” autora zapisać i upchnąć jakoś w treści swojej notatce, ale zapisać samą esencję przekazywanych przez niego informacji i w dodatku jeszcze zrobić to skrótowo i obrazowo, np. jeden akapit streścić do jednego zdania, kilku wyrazów, jednego symbolu, rysunku itp. Oto właśnie tutaj chodzi.

- JEDEN OBRAZ = 1000 SŁÓW – wcześniej, czy później spotkasz się z takimi sytuacjami, gdzie nie będziesz mógł znaleźć możliwości zapisania czegoś skrótowo za pomocą samym słów. W takiej sytuacji pomocną dłoń stanowi rysunek, symbol, coś co będzie zrozumiałym zamiennikiem dla treści wykładu, książki, czy czegokolwiek innego. Tenże umowny symbol musi być zapisany szybko, tak szybko, jak tylko „przyjdzie” Ci do głowy, że właśnie to coś będzie doskonałą ilustracją dla tego zagadnienia. Jeśli będziesz się trzymał tej zasady, to nie będzie takiej sytuacji, kiedy za jakiś czas wrócisz do swojej notatki i nie będziesz w stanie odszyfrować tego danego symbolu, albo będziesz robić to błędnie.

- UŻYWAJ KOLORÓW – twoja notatka zawsze będzie nudna i szara, jeśli wszystko będzie zapisane tym samym kolorem. Większość z nas, to wzrokowcy, czyli osoby, które większość informacji zdobywają i przetwarzają zmysłem wzroku. Wykorzystaj to i ułatw sobie znacznie życie. Ponadto stosowanie kolorów może spełniać rolę organizacyjną (informacje dotyczące tego zagadnienia na niebiesko, innego na czerwono, a jeszcze inne na pomarańczowo – już była o tym mowa wcześniej:). Może nie koniecznie zajmuj się kolorowaniem swojej notatki w czasie jej tworzenia, bo przecież szkoda czasu, a zawsze możesz to zrobić na sam koniec, już na spokojnie, co z pewnością przyniesie Ci zdecydowanie lepszy efekt.

- ROZWAŻ ZAPISYWANIE WSZYSTKIEGO DRUKOWANYMI LITERAMI – to nieco sztuczny sposób na tworzenia bardzo skrótowej i obrazowej notatki, ale bardzo skuteczny. Drukowane litery od razu automatycznie kojarzą nam się z czymś bardzo ważnym, od takiego przeświadczenia już tylko krok do tego, żeby notować tylko to co absolutnie niezbędne i ważne, a oto przecież chodzi. Ponadto zapisywanie wszystkiego dużymi literami, zajmuje automatycznie o wiele więcej miejsca, niż zapisywanie wszystkiego małymi literami, co wymusza skrótowość, czyli notowanie esencji, stosowanie symboli, skrótów itd. No i „last but not least” drukowane litery są wyraźne, łatwe do odczytania, to może okazać się bardzo ważne w późniejszym odczytywaniu naszej notatki, zwłaszcza dla osób, które piszą, jak „kura pazurem”.

- UPORZĄDKUJ SWOJĄ NOTATKĘ – sprawdź koniecznie, czy poszczególne, osobne zagadnienia na twojej notatce nie można połączyć za pomocą jakiegoś skojarzenia, symbolu, czy rysunku. Wszędzie tam, gdzie to możliwe stosuj takie rzeczy, jak: hierarchia elementów, rytm, śmieszność, przesada (zwłaszcza przy symbolach i rysunkach), obrazowe i konkretne słownictwo, porządek, związki, kolejność. To wszystko są elementy, które odpowiednio organizują twoją notatkę oraz sprawiają, że zdecydowanie łatwiej i lepiej będzie Ci później zapamiętać jej treść.

- UPEWNIJ SIĘ, CZY ROZUMIESZ SWOJĄ NOTATKĘ – to bardzo, bardzo, bardzo ważne. Jeśli czegoś nie rozumiesz, to rozważ dopisanie jakiś wyjaśnień obok tego zagadnienia, tematu, którego nie rozumiesz. Pamiętaj, że jeśli nie rozumiesz w pełni swojej notatki, to będzie Ci bardzo trudno się z niej czegoś sensownego nauczyć.

- STOSUJ MAPY MYŚLI TAM GDZIE TYLKO CHCESZ – generalnie notowanie za pomocą map myśli nadaje się do każdego rodzaju informacji. Możesz jednak spotkać się z przypadkami, gdzie lepiej nie stosować tej metody, lub po prostu nie za bardzo można. Pierwszy przypadek, to wszystkie te informacje, przy których jest ważny właśnie sposób ich zapisu, ważna jest kolejność słów, znaczenie każdego wyrazu itd. – najlepszym przykładem tutaj są przepisy prawne, których ogólność sprawia, że dla ich właściwej interpretacji wszystkie zastosowane przy ich redakcji elementy językowe są niezwykle ważne i nie można sobie pozwolić, aby pominąć jakieś „i”, „a”, „ale”, „lub” itd. Drugi przypadek, to wszelkie informacje już zapisane określonymi symbolami, np. działania matematyczne.

Te wszystkie elementy sprawiają, że notowanie za pomocą map myśli, jest proste, łatwe, szybkie i bardzo skuteczne. Dzięki takiemu sposobowi notowania lepiej zapamiętujesz to co notujesz (przed zanotowaniem czegoś musisz najpierw przemyśleć dany kawałek informacji oraz wybrać najlepszy sposób jego zapisu, cały ten proces trwa setne części sekundy, ale jest istotny ze względu na zapamiętanie tejże informacji), wszelkie treści są odpowiednio zorganizowane (na pierwszy rzut oka widać, co jest głównym tematem, co wynika z czego, co należy do czego itp.), zapisana treść jest łatwa do zapamiętania i przypomnienia sobie (zastosowane w notatce symbole zawierają w sobie określony klucz do pełnej informacji, zapamiętanie a następnie odtworzenie tegoż symbolu daje Ci dostęp do zapisanej w ten sposób informacji – taki sposób zapisu sprawia, że możesz zapisać oraz wyrazić o wiele większa ilość informacji, niż posługując się tylko samymi wyrazami), łatwa do uzupełniania oraz aktualizacji (chcesz coś dodać, to wystarczy tylko dorysować kilka linii, rysunków i po sprawie).

Za pomocą map myśli możesz notować praktycznie z wszystko z malutkimi wyjątkami, o których już wspomniałem. Jeśli jesteś uczniem, studentem, to zrozumiałe, że będziesz stosował ten sposób notowania do głównie:

- notowania informacji przekazywanych w czasie lekcji, wykładu;

- pisania różnego rodzaju wypracowań – przez rozpoczęciem pisania każdego rodzaju pisemnej pracy powinieneś przygotować sobie plan, wedle którego faktycznie napiszesz swoją pracę. Do tego celu świetnie nadaje się właśnie przedstawiony tutaj przykład notowania. Nie chodzi tutaj o notowanie w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale notowanie swoich pomysłów, tzn. zapisujesz na środku kartki temat swojej pracy, a następnie na poszczególnych rozgałęzieniach notujesz wszystkie pomysły, idee i rzeczy, które przyszły Ci do głowy w związku z tym danym określonym tematem. Zauważ, że w tym przypadku kolejność twoich pomysłów będzie zupełnie przypadkowa, czyli np. drugi zapisany pomysł wykorzystasz na końcu swojej pracy, a końcowe pomysły na jej początku. Nie stanowi to żadnego problemu, gdyż ocenę swoich pomysłów odkładasz na potem, czyli na czas analizy tego wszystkiego co sobie zapisałeś.

- czytanie różnego rodzaju prac, materiałów, książek itp. – przy pracy z tego rodzaju materiałami najważniejsze, jest ustalenie jakich informacji poszukujesz, co musisz wiedzieć, czego się dowiedzieć oraz faktycznie jakich informacji możesz się spodziewać, że znajdziesz w tej danej publikacji. Co do drugiego punktu, to w tym celu istnieją takie elementy „dzieła pisanego”, jak: spis treści, indeks, tytuł, tytuły i streszczenia poszczególnych rozdziałów. Zapoznanie się (nawet pobieżne) z tymi elementami pozwoli Ci ustalić, czy w tej danej publikacji możemy znaleźć to czego szukamy, czy też nie. Jeśli tak, to pora na kolejny krok, jeśli nie, to lepiej dać sobie spokój z tą publikacją. Trochę inaczej wygląda to wszystko w sytuacji, kiedy nie mamy konkretnych założeń stawianych danej publikacji, mamy ją „tylko” przeczytać i znać, to znaczy po prostu, mamy się orientować w jej treści. W takim układzie zrobienie takiej samem analizy pozwoli się zorientować co w ogóle znajduje się w tej książce, a więc już na samym początku pozwoli to nam orientować się (bardzo ogólnie) w jej treści.

Wróćmy do naszej notatki. Po zapoznaniu się z budową i treścią książki, zaczynamy od ustalenia głównego tematu, zagadnienia, tego czego mamy się dowiedzieć z jej lektury. To będzie oczywiście główny temat naszej notatki. Teraz przeglądasz poszczególne interesujące Cię rozdziały w poszukiwaniu informacji dotyczących twojego tematu. Notujesz prowadząc grube linie od głównego tematu na których notujesz słowa oddające tematy tychże przeczytanych przez Ciebie rozdziałów. Następnie od tych grubych linii odprowadzasz kolejne, które służą już do notowania konkretnych treści dotyczących poszczególnych zagadnień. Po skończeniu notatki sprawdź ją, czy wszystko jest jasne i zrozumiałe, ewentualnie nanieś jakieś poprawki (może coś trzeba będzie donotować).

Taka notatka – najlepiej – gdyby dotyczyła treści całej publikacji. Jeśli jest to nie możliwe, to zrób takie notatki dla treści każdego (interesującego Cię) rozdziału tejże książki.

Zobacz na czym polega na prawdę szybka nauka

Nauka nie będzie sprawiać Ci problemów

Chcesz poznać inne techniki pamięciowe? Chcesz uczyć się szybciej, łatwiej i przyjemniej? Masz już dość kłopotów z nauką? Sprawdź: http://www.szybka-nauka.zlotemysli.pl/

Masz problem z czekającym Cię egzaminem? http://www.egzamin.zlotemysli.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Notuj jak Leonardo Da Vinci – kurs mailingowy

Metody notowania

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Audiobooki czerwiec 26, 2008

Zaszufladkowany do: inne, promocje — elemiah @ 2:34 pm
Tags:

Książki są do czytania… ale ten brak czasu…

Powiem szczerze, że więcej słucham książek niż czytam… no może przesadziłam, ale nie wychodzę z domu bez MP3 na której mam audiobooka… gdy czekam na autobus, spaceruję, jadę na rowerze… słucham ich w domu gdy sprzątam i gotuje… właściwie nie wyobrażam sobie bez nich życia…

Niestety audiobooki są mniej popularne niż tradycyjne książki czy e booki i żeby dostać dobry audiobook trzeba się wysilić… Dlatego bardzo się ucieszyłam, jak dostałam maila od zespołu “złotych myśli”. Zrobili cenową promocję i teraz dobre audiobooki są tańsze…

od razu dzielę się z wami tą wiadomością…

zapraszam na stronę Złotych Myśli….

Złote Myśli / audiobooki

jeśli nie wiesz czy spodobają Ci się audiobooki przesłuchaj darmowe fragmenty

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Cytaty sukcesu czerwiec 26, 2008

Zaszufladkowany do: darmowe e booki - w prezencie dla Ciebie, inspiracja — elemiah @ 7:07 am
Tags: ,
 

Olbrzymie kroki Olbrzymów czerwiec 25, 2008

Zaszufladkowany do: NLP, książki, motywacja — elemiah @ 12:39 pm
Tags: , ,

Aby nigdy nie upaść trzeba pełzać – jak robaki… Bezpiecznie, jednak bycie robakiem nie jest najlepszą perspektywą, przynajmniej dla mnie… Olbrzymy upadają, ich upadki są olbrzymie – boję się upadków, kto się nie boi? Ale Olbrzymy robią Olbrzymie kroki, a może to Olbrzymie kroki czynią człowieka Olbrzymem?

Dziś będzie o książce Olbrzymie kroki Anthonego Robbinsa

Jak twierdzi autor małe zmiany tworzą wielką różnicę, aby pomóc je wprowadzić stworzył plan zawierający 365 lekcji samodoskonalenia. Opiszę kilka z nich, subiektywnie skomentuję, dodatkowo do niektórych dodam punkt widzenia psychologii…

Część Pierwsza „Marzenia o przeznaczeniu”

czyli decyzje i wyznaczanie celów.

Na początek, należy zadać sobie zasadnicze pytanie, dobrze się zastanowić czego naprawdę chce się w życiu. Niby banalne, jednak wielu ludzi po prostu nie wie czego pragnie. Żyje z dnia na dzień, a ich motto życiowe brzmi „jakoś to będzie”. Muszę się przyznać, że sama dopiero niedawno dobrze się nad tym zasadniczym pytaniem zastanowiłam… Ustalenie priorytetów i pragnień wcale nie jest proste. Warto poświęcić na to dużo czasu i uwagi. Jest to fundament, więc powinien być stabilny.

Drugim krokiem jest refleksja nad umieszczeniem źródła poczucia kontroli. Anthony Robbins jest przekonany, że to nasze decyzje, a nie warunki życiowe kształtują przeznaczenie. Zgadzam się z autorem, jednak uważam, że należy tą kwestię omówić dokładniej. Kwestia warunków życiowych nie jest bez znaczenia. Należy się zastanowić jakie jest nasze otoczenie, jakie jego elementy nam pomagają i jak należy je wykorzystać, a jakie nam przeszkadzają i jak należy je zmienić… (Pisałam już o tym choćby w poście pt Krok drugi – poznaj siebie, zacznij od korzeni) Kolejną istotną kwestią jest „umiejscowienie poczucia kontroli”, jest to bardzo ważne i ma ogromny wpływ na nasze życie. Według teorii psychologicznych poczucie kontroli może być umieszczone wewnętrzne lub zewnętrzne. Ludzie o zewnętrznym poczuciu kontroli w dużo większym stopniu wierzą, że siły wyższe mają zasadniczy wpływ na kształt świat i ludzki los. Wierzą w silną ingerencję Boga, w to, że nagradza on i karze ludzi zsyłając na nas błogosławieństwa lub nieszczęścia. Wierzą w przesądy, pecha, wróżby i wyrocznie, często grają w totolotka, licząc na szczęście. W życiu, nie wykazują zbyt dużej inicjatywy działania, nie widzą w niej sensu – „po co, los i tak już jest zapisany” Są to często fataliści. Zaletą takiej postawy jest to, że lepiej znoszą spotykające ich nieszczęścia, tłumaczą to sobie „widocznie tak miało być”, jednak przez to trudniej uczą się na błędach.

Ludzie o wewnętrznym poczuciu kontroli są zwolennikami działania i inicjatywy. Ponoszą odpowiedzialność za to co robią i uważają, że mają duży wpływ na otoczenie. Prawdopodobnie taka postawa ułatwia osiągnięcie sukcesu w obecnym świecie. Jak wszędzie, jest też druga strona medalu – ludzie o silnym poczuciu kontroli źle znoszą bezsilność np. wypadki, chorobę lub śmierć kogoś bliskiego. Ból i ciężar spotęgowany brakiem kontroli nad sytuacją, prowadzą często do silnego załamania. Pułapką takiego sposobu myślenia może być także próba kontroli rzeczy niekontrolowanych np. pogody (myślenie magiczne). Choć oczywiście z brakiem kontroli otoczenia też można polemizować, np. teoria prawa przyciągania poruszana choćby w Sekrecie, zachęca do kontroli myśli i emocji, które mają wpływ na cały wszechświat. Zastanów się jaką masz postawę, czy pomaga ona Tobie? czy coś trzeba zmienić?

Lekcja trzecia jest o potędze decyzji – wprowadzanej natychmiast i z przekonaniem. Anthony podkreśla, że bardzo ważne jest wzbudzenie w sobie determinacji, pasji i pewności. Publiczna deklaracja pomoże nam w utrzymaniu naszej decyzji i w działaniu na rzecz jej realizacji. Wiadomo, w razie rezygnacji z postanowienia odczujemy większy wstyd przed znajomymi niż przed samym sobą, no i nie bez znaczenia jest wsparcie jakie może nam dostarczyć otoczenie.

Krok czwarty to uświadomienie sobie odpowiedzialności. Każda, nawet najmniejsza decyzja ma ogromny wpływ na nasze życie – jedna decyzja powoduje lawinę wydarzeń… Może nam więc przynieść radość lub smutek, bogactwo lub biedę, przyjaciół lub samotność długie życie bądź wczesną śmierć.

Jak jedna decyzja może wpłynąć na nasze życie? Np. istnieje szeroko dyskutowana teoria „Efektu Motyla”. Powstał nawet bardzo znany film zainspirowany tą teorią, powstały też książki - Kamil Cebulski stworzył swój „Efekt Motyla”, ale nie tylko on.. Pamiętam jak ogromne wrażenie w dzieciństwie zrobiło na mnie opowiadanie Marka Twaina „Obcy przybysz” o Aniele Szatnie, ludzkiej moralności, o potędze decyzji i subiektywności „dobra” i „zła” – polecam także inne jego opowiadanie, właściwie nie są dla dzieci…

Lekcja piąta jest o celach wyższych i o tym, że wszelkie decyzje powinny być im podporządkowane. Zastanów się teraz co zmieniłoby się w Twoim życiu, gdybyś postawił sobie wyższe cele? Gdybyś zaczął od siebie więcej wymagać i podjął prawdziwą decyzję by, by te wymagania egzekwować?

To tylko pięć z 365 lekcji… Warto omawiać kolejne? Czekam na komentarze…

Zachęcam do kupienie książki Anthonego Robbinsa Olbrzymie kroki oraz Obudź w sobie Olbrzyma. Na prawdę warto…

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

O poszukiwaniach pracy… czerwiec 23, 2008

Zaszufladkowany do: prywatniej — elemiah @ 1:52 pm
Tags: , ,

W drugiej połowie marca, zaledwie po kilku tygodniowej fascynacji rozwojem osobistym, zainspirowana i zmotywowana różnymi lekturami i szkoleniami, postanowiłam zmienić pracę i zacząć pracować w zawodzie, czyli jako terapeutka dziecięca. Poszukiwanie pracy było dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem, zetknęłam się ze smutną rzeczywistością…

Terapię dzieci z ADHD prowadziłam od września, ale jako wolontariuszka (praktyka w ramach kursu terapii behawioralnej), oczywiście zapotrzebowanie było duże, ludzie byli zadowoleni i nazywali to nawet „błogosławieństwem”, ale tylko wtedy kiedy pracowałam za darmo. Absurdem dla mnie było to, że terapię prowadziłam po południu – za darmo oczywiście, a do południa – żeby się utrzymać pracowałam jako zwykła opiekunka kilkumiesięcznego dziecka. Sytuacja była z konieczności akceptowana – w końcu chodziło o zdybcie praktyki i nabranie doświadczenia oraz otrzymanie odpowiedniego certyfikatu. Jednak po przejściu całej tej drogi, chciałam pracować jako terapeutka za pieniądze. Nie po to uczestniczyłam w programie, chodziłam na szkolenia, uczyłam się i odbywałam praktyki, by zapomnieć o tym wszystkim. Jednak spotkało mnie przykre rozczarowanie. Pracy szukałam bardzo intensywnie przez ponad miesiąc. Nie chodziło nawet o brak zaufania. Popularność i skuteczność „Superniani” mówią same za siebie. Jednak prawie każdy kto chciał pomocy, szukał wolontariuszy i praktykantów, by mieć terapię za darmo. Nie wiem jak to interpretować…

Czy takie są czasy, że pieniądze najłatwiej wydaje się albo na coś materialnego albo na coś co przynosi natychmiastowy zysk, albo na coś co jest niezbędne do przeżycia? Chciałabym wiedzieć ile pieniędzy przeznaczacie na samorozwój? Na książki, szkolenia, kursy? Jaki procent waszych dochodów? Włączcie się do dyskusji. Czekam na komentarze…

Wracając do tematu. Warto było się nie poddawać, bo po ponad miesiącu udało się i obecnie pracuję tak jak chciałam. Mogę pomagać, co daje mi ogromną satysfakcję. Dodatkowo zmienił się system pracy: z Pracownika stałam się Samozatrudnionym ( to już analiza inspirowana obecną lekturą „Kwadrant przepływu pieniędzy” Roberta Kiyosaki, wprawdzie nadal jestem po lewej stronie kwadrantu, ale mam plan jak przedostać się w na prawą stronę. Zmiana strony kwadrantu w moim przypadku to bardzo trudne i długoterminowe przedsięwzięcie, ale już powoli zaczęłam je realizować. Na efekty będę jednak musiała jeszcze czekać… ale jestem cierpliwa, pamiętam opowieść o pracy ciężkiej i mądrej – znajdziecie ją w archiwalnych postach… Mam zamiar zbudować „wodociąg”…) Zmieniła się także proporcje czas/pieniądze. Teraz zarabiam tylko 80% tego co zarabiałam jako opiekunka, ale pracuję tylko 20% czasu, tego który kiedyś pracowałam – zatem mam go więcej na naukę i samorozwój.

Jednak to jeszcze nie koniec zmagań, nawet w kwestii poszukiwań pracy… Pod koniec czerwca kończy się sesja i chciałam na wakacje popracować więcej, dałam więc ogłoszenia i znów nic… Taka sama sytuacja… Potrzeba terapeutów, ale wolontariuszy… ech…

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Myśleć Jak Milionerzy czerwiec 22, 2008

Myśleć jak Milionerzy – to idea promowana przez Kamila Cebulskiego i wielu współpracujących z nim osób. Ostatnio dużo czasu spędzam czytając jego blog. Jak wszystko, postać Kamila wzbudza wiele kontrowersji. Nie poznałam jeszcze jego działań dokładnie, ale wiem jedno, podziwiam go za aktywność i inicjatywę, a wszelkie niedociągnięcia można poprawić. W końcu uczymy się całe życie, a najwięcej na błędach. W każdym razie sukces Kamil osiągnął na pewno.

Myśleć jak Milionerzy to przede wszystkim cykl konferencji i szkoleń organizowanych już po raz drugi. Nie byłam na zeszłorocznym szkoleniu, nie rozmawiałam też z nikim kto był, dlatego nie wiem jak jest ono wartościowe, ale postanowiłam zapisać się na tegoroczną edycję – 47zł to tak niska cena, że grzechem by było nie skorzystać z okazji. Polecam także innym, trzeba się przekonać osobiście. W końcu najważniejsze jest działanie. Zamówiłam też płytę DVD na której jest 12.5h wykładów z konferencji z 2007r. Już ją dostarczono, dziś zacznę ją oglądać.

Myśleć jak Milionerzy – szkolenia

Czy ktoś był już na zeszłorocznej edycji? Ktoś wybiera się na tegoroczną?

Myśleć jak Milionerzy to także najnowsza książka napisana prze Kamila. Przeczytałam tylko fragment, ale chętnie przeczytam całość, bo wydaje się wartościowa. Oczywiście można się czepiać do stylu i pewności siebie autora – kilka osób ma co do tego zarzuty. Będę tu jednak znów bronić autora: jest młody, popełnia błędy i się uczy… Właściwie to słusznie Kamil jest z siebie dumny…

Pobierz fragment, przeczytaj, napisz swoją opinię. Czekam na Wasze komentarze…

Myśleć jak Milionerzy

Myśleć jak Milionerzy – cała książka

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Pieniądze z kredytu czerwiec 21, 2008

Zaszufladkowany do: film, inne, wzbogać się — elemiah @ 6:49 am
Tags: ,

Money as debt (napisy pl) – to nie jest zwykła kreskówka, znów byłam w szoku, że tak mało wiem…

co Wy o tym sądzicie?

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Modelowanie – szkolenie czerwiec 20, 2008

Zaszufladkowany do: NLP, inne, prywatniej, szkolenia — elemiah @ 9:12 am
Tags: ,

27 czerwca we Wrocławiu odbędzie się szkolenie organizowane przez Klub Psychologi Sukcesu. Prowadzić je będzie Maciej Wieczorek – już się zapisałam. Jeszcze nie byłam na żadnym szkoleniu Maćka, ale mam nadzieję, że będzie ciekawie.

Czy ktoś był już na szkoleniach Maćka? a może ktoś chce iść?

szczegóły poniżej:

Modelowanie – szkolenie

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

Jak cieszyć się życiem i umrzeć w pokoju czerwiec 19, 2008

Zaszufladkowany do: inspiracja — elemiah @ 2:21 pm
Tags: ,



1. Rób to, co daje ci poczucie spełnienia, radości i celowości, co potwierdza twoją wartość.

2. Uważaj życie za własne dzieło i spraw, by było ono piękną przygodą.

3. Zwracaj na siebie baczną i pełną miłości uwagę, wsłuchuj się w swoje potrzeby: fizyczne, emocjonalne, duchowe. Pielęgnuj, wspieraj i zachęcaj siebie samego. Bądź swoim najlepszym przyjacielem.

4. Uwalniaj i wyrażaj swoje emocje: żal i frustracje, gniew i smutek, radość i śmiech. Nie musisz zrzucać wszystkiego na innych, ot, nie trzymaj się tego tak kurczowo.

5. Miłość musi zacząć się od pokochania samego siebie. Cokolwiek robisz, kochaj siebie za to. Pozwól, by miłowanie było celem i najważniejszym wyrazem twojego życia.

6. Każdego dnia przeznacz trochę czasu na medytację; znajdź technikę, która ci odpowiada i trwaj w niej. Jeśli nie jest to możliwe, usiądź albo połóż się i bądź ze sobą. Wyjrzyj przez okno, posłuchaj głosów natury, idź na powolny, spokojny spacer.

7. Pamiętaj: ODDYCHAJ! Przygotuj kilka kartek z napisem “ODDYCHAJ” i powieś je w domu i w pracy.

8. Załatwiaj się regularnie! Mędrzec rzekł: ” Pamiętaj, nigdy nie gadaj po próżnicy, ale jelita zawsze opróżniaj. “

9. Każdego dnia poświęć trochę czasu na zabawę i śmiech … każdego dnia! Nie czekaj na weekend.

10. Nie bój się popełniać błędów! Codziennie popełniaj inne błędy – tak właśnie się uczymy.

12. Naucz się kochać i akceptować siebie, nawet wtedy, gdy sprawy nie idą po twojej myśli. Jeśli zdołasz kochać wszystko, czym jesteś i co robisz, łącznie ze swoimi nastrojami emocjonalnej “posuchy” i “pustki”, twoja radość wróci.

13. Stwarzaj radosne, uczciwe, pełne miłości związki, które pozwalają ci na wyrażenie siebie i uzyskiwanie poczucia spełnienia w intymności. Pozwól zagoić się ranom powstałym w dawnych związkach z poprzednimi ukochanymi, rodzicami, innymi osobami.

14. Gdy potrzebujesz pomocy, ryzykuj i proś o nią. Jeśli tego potrzebujesz stwórz własny program uzdrawiania, korzystając ze wsparcia i porad fachowców, nie uzależniając się od nich.

15. Odejdź od każdego, kto próbuje manipulować tobą za pomocą strachu.

16. Gdy zawiedziesz wybacz sobie. Naucz się z tego doświadczenia jak najwięcej i nie oglądaj się za siebie.

17. Akceptuj siebie i całe swoje życie jako okazję do rozwijania się i nauki. Bądź wdzięczny za każdą chwilę swego życia.

18. Cały czas pij dużo wody źródlanej, z wyjątkiem pory posiłków.

19. Znajdź czas, by łączyć się z ziemią, naszą matką, w glebie, skałach, jeziorach i oceanach; znajdź czas dla nieba, naszego ojca, w słońcu, gwiazdach, nieboskłonie, chmurach i deszczu;
znajdź czas dla towarzyszy podróży na tej planecie, drzew, zwierząt, ptaków i ludzi.
Żyj z pasją – to jest twoje miejsce.

20. 0d czasu do czasu podskakuj jak szalony, gadaj bzdury, miej napady złości, wykrzywiaj się do lustra, śmiej się, krzycz, płacz. Wariuj małymi odrobinami; lepsze to, niż zwariowanie do końca, ale od razu.

21. Dziękuj codziennie egzystencji za to, że jesteś w zdrowym ciele, które nie odczuwa bólu. Spróbuj być wdzięcznym za to, że jesteś ” nie-zdrów”; choroba przyszła do ciebie, by cię nauczyć, skierować w inną stronę.

22. Korzystaj z przyjemnością z odrobiny codziennego ruchu: tańca, pływania, gimnastyki.

23. Obserwuj przychodzące myśli bez osądzania; pozwól im odchodzić..

24. Wykorzystuj przerwy, by naprawdę wypocząć, a nie tylko na chwilę przestać coś robić. Pójdź na krótki spacer albo usiądź i zamknij oczy. Gdy tylko czujesz, że wydarzenia dnia cię przytłaczają, zatrzymaj się na kilka chwil – oddychaj i wsłuchaj się w doznania swego ciała.

25. Postanów ZATRZYMAĆ SIĘ na 1-3 minuty, co godzinę w czasie pracy. Stań się świadomym własnego oddechu i doznań swego ciała.

26. Bądź uważny w czasie krótkiego spaceru do samochodu, zwłaszcza po pracy. Poczuj powietrze w płucach, powiew wiatru na skórze, odgłosy z zewnątrz. Gdy twój samochód rozgrzewa się, siedź w ciszy i świadomie dokonaj przestawienia z pracy na dom. Rozluźnij ramiona. Kiedy wrócisz do domu, zmień ubrania, weź prysznic, przywitaj się z całą rodzina, czy przyjaciółmi. Skoncentruj się na domu. Jeśli to możliwe, nie siadaj od razu do obiadu.

27. Śmiej się z siebie! Życie naprawdę jest pełne uciechy i zabaw!

niestety nie wiem kto jest autorem tych rad…

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl

 

krok 7 – do sukcesu przez porażki czerwiec 18, 2008

Zaszufladkowany do: droga do sukcesu krok po kroku, motywacja, prywatniej, psychologia — elemiah @ 4:18 pm
Tags: ,

Wczoraj przerzucając kanały natrafiłam na fragment ciekawego programu, niestety nie wiem co to był za program i kim był Pan wypowiadający się w nim, ale byłam zachwycona. Zaczął opowiadać o dzieciach, a dokładnie o procesie uczenia się. Dzieci wywracają się, potykają, wylewają, psują… słowem zaliczają mnóstwo porażek… jest to zupełnie normalne, gdyż dopiero się uczą. Podobno etap uczenia się nie przebiega prostoliniowo a skokowo, ma to uzasadnienie w biologii, organizm najpierw magazynuje „składniki” potrzebne do wybudowania nowych połączeń neuronowych – więc ten proces trwa dość długo i dopiero potem, gdy nowe połączenie zostanie zbudowane – następuje przeskok. Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłam i na ile prawdziwe są te informacje, ale obserwując życie zgadzam się z tą teorią. Jest to bardzo ważna informacja. Pokazuje, że cierpliwość i wytrwałość to podstawa, nie powinniśmy zniechęcać się zbyt łatwo. Anhony Robbins w książce „Obudź w sobie Olbrzyma” użył porównania naszych wysiłków do pracy kamieniarza – gdy kamieniarz chce rozbić kamień często uderza go z 400 razy i wydaje się, że nic się nie dzieje i nagle za 401 uderzeniem kamień pęka, a przy następnych uderzeniach się rozłupuje. Powinniśmy pamiętać o tym porównaniu i o skokowej teorii uczenia się podczas kolejnej próby nauczenia się czegoś nowego, zmiany nawyku, rzucenia palenia, zastosowania diety itp. Jeśli nawet nie udało się 100 razy – spróbuj ponownie. Im więcej razy próbujesz i się do tego przykładasz, tym większe prawdopodobieństwo, że tym razem się uda i jesteś bliżej sukcesu. Oczywiście przemyśl każdą porażkę, zastanów się co spowodowało, że spotkała Cię porażka, a nie sukces i co należy zmienić. Wprowadź zmianę i spróbuj ponownie.

Wracając do dzieci – reakcja dzieci na własne porażki jest naśladowaniem reakcji ich rodziców. Gdy rodzic podkreśla porażki, nie akceptuje błędów, zniechęca tym dziecko i maluszek sam zaczyna wierzyć, że nic nie potrafi. W konsekwencji często przestaje próbować. Rodzic zaszczepia dziecku własną postawę, która prawdopodobnie także została mu zaszczepiona.

Co zrobić? Zacznijmy od dorosłych. Należy akceptować własne porażki, baaa… nawet się z nich cieszyć – tylko natrafiając na krytyczny moment możemy wyjść z rutyny, zastanowić się oraz przemyśleć wszystko – możemy się wtedy czegoś nauczyć. Pamiętajmy o tym, że jesteśmy „leniuszkami poznawczymi” – gdy wszystko idzie dobrze to zwykle wyłączamy myślenie, więc porażka jest bodźcem do ponownej refleksji.

Prawdą jest, że ludzie sukcesu to zwykle ludzie, którzy przeżyli mnóstwo porażek i mnóstwo się z nich nauczyli… Podsumowując, droga do sukcesu, to droga przez dobrze rozwiązane porażki.

P.S. Poznaj kobiecą stronę rozwoju. Wejdź na drogadosukcesu.pl